WNS_0054-2

– No i co? Długo tak będziemy żyć? Kiedy na nich pójdziecie? Dacie nam karabiny i pójdziemy z wami!- w ten sposób witają nas pierwsi napotkani mieszkańcy wsi Spartak- dwie kobiety zmierzające po pomoc humanitarną.

Chwilę rozmawiamy. Opowiadają o tym jak ciężka sytuacja panuje we wsi- pomimo, że do Doniecka jest zaledwie kilka kilometrów, to co można tutaj zastać całkowicie różni się od tętniącej życiem stolicy Donieckiej Republiki Ludowej.

W Spartaku mieszka obecnie około 80 ludzi. Bez prądu, bez gazu, ostatnio są również duże problemy z wodą. Nie można naładować baterii w telefonach; telewizor, pralka, czy lodówka- tzw. dobra cywilizacyjne, są tutaj bezużyteczne. Nie ma żadnego sklepu- na zakupy kobiety idą 40 minut w stronę miasta.

Ludzie tutaj pozostali pomimo ciężkiego losu, oraz osobistych tragedii. Syn jednej z naszych rozmówczyń zginął podczas ostrzału. Nie raz jest o krok od kolejnych tragedii:

-Tam, cztery domy stąd, mężczyzna naprawiał dach i snajper otworzył do niego ogień. Po co strzelał? Zabić chciał oczywiście. Na szczęście nie trafił- opowiadają.

Życie mieszkańców skupia się wokół zabudowań kilku piętrowych budynków. Tutaj mają wspólną kuchnię, tutaj przyjeżdża “Czerwony Krzyż”. Dla około 70 ludzi przywożą paczki humanitarne, oraz ciepłe koce.

Andrij “Rewa”  jest weteranem tzw. “Niedźwiedzi”, grupy bojowej wsławionej min. walkami na wzgórzu Saur-Mogiła. Jest mieszkańcem poddonieckiej Makiejewki, wykształcony, kulturalny- trzeci rok z bronią w ręku. Poszedł walczyć w pierwszych dniach wojny, wraz z wieloma swoimi kolegami jeszcze ze studiów. Składać broni nie zamierza.  Jedziemy na obrzeża Spartaka. Na linię frontu.

-Sytuacja jest “stabilnie napięta”- mówi “Phil”.

“Phil” jest młodym chłopakiem pochodzącym, jak sam stwierdza, z “terenów okupowanych”, czyli części Donbasu pozostającej pod kontrolą ukraińskich sił. Walczy od początku wojny, służy w XI Pułku, dawnym Batalionie “Wostok”.

Nie chce pokazać swojej twarzy, jak wielu żołnierzy DRL- mają swoje rodziny po drugiej stronie frontu i nie chcą, aby Służba Bezpieczeństwa Ukrainy sprawiała im problemy przy użyciu mglistego prawa “o sprzyjaniu separatyzmowi”. Ma jednak stały kontakt zarówno z bliskimi, jak i znajomymi. Mówi, że ludzie tam mieszkający tracą powoli wiarę w to, że Doniecka Republika odzyska te tereny:

-Podczas referendum w 2014 roku, 90% ludzi głosowało za odłączeniem się od Ukrainy, ale mijają kolejne lata, a nas (DRL) wciąż tam nie ma. Wielu traci powoli wiarę w to, że to się zmieni, ale [myślę, że] wystarczy tylko podejść, a nadzieja znów rozkwitnie.

Pytam go, czy chciałby, aby wojska Noworosji siłą odzyskały np. Sławiańsk, czy Kramatorsk.

-Nie trzeba siły, wystarczy, żeby Ukraińcy stamtąd odeszli, a sami sobie damy radę. Słuchaj, my nie wzięliśmy broni do rąk, aby prowadzić wojnę, tylko, aby się obronić. Ja sam mam dosyć wojny- odpowiada

Przez lata walk, ale także bierności w okopach, wielu może i nawet powinno, poczuć zmęczenie przedłużającym się konfliktem. Dociekam więc, czy “Phil” nie myślał, aby wrócić incognito do domu, może już zrobił co do niego należało?

-Oczywiście, nie raz o tym myślałem. Nawet często. Jednak zawsze pojawia się druga myśl i ona jest ważniejsza

-Czyli?-pytam.

-Nie mogę porzucić tych wszystkich ludzi- odpowiada mając na myśli mieszkańców Donbasu- ich nie można tak po prostu porzucić- powtarza.

Przez dzień jest cicho. Zmienia się to po 19- 20.00. Standardowo, całkiem poważnie mówi się, ze kiedy “obserwatorzy” z OBWE jadą do hotelu, wojna wychodzi spod łózką. Spartak jest w “najlepszej” sytuacji na tym odcinku frontu. Wojska ukraińskie prowadzą ogień z użyciem karabinów i granatników (AGS). Nieco dalej w stronę Awdiejewki, dokąd zmierzamy później, na porządku nocnym są moździerze i artyleria. Co robi “Phil” i jego koledzy? Nic, mają zakaz użycia broni, jeżeli przeciwnik nie prowadzi natarcia. I taka sytuacja nie bardzo im się podoba.

-Przyjeżdżając na nowe pozycje, pierwsze co musimy zrobić to przygotować miejsce w którym będziemy mieszkać. Nie raz trzeba szybko je zmienić, nie mniej to nasz dom. I trzeba się w nim czuć dobrze- opowiada “Broda”.

Żołnierze pełnią warty na pozycjach, o ile sytuacja nie pogarsza się za bardzo. Mają własną kuchnię, śpią w ciepłym pomieszczeniu. Można powiedzieć, że faktycznie mają tutaj jak w domu- niebezpiecznym, małym, ciasnym, ale ciepłym. Nieco dalej mają coś na wzór własnego gospodarstwa, kaczki, kury….jedna z kaczek wczoraj wpadła na obiad- o czym chwali się “dyżurujący kucharz”. Nie trzeba dodawać, że kaczka nie była gościem?

“Broda” pochodzi z Naddniestrza, ale od wielu lat mieszka w Donbasie. Ma nadzieję, że ta ziemia nie podzieli losu jego ojczyzny- zamrożonego konfliktu, który może wybuchnąć w każdej chwili. Ja porównałbym raczej Donbas do Strefy Gazy.

Spartak. Wcześniej spotkaliśmy jeszcze jedną kobietę.

-Jak my mamy żyć? Ile to jeszcze potrwa? Tylko zdjęcia przyjeżdżają robić, a kiedy my prąd będziemy mieć? Taka ładna była wieś przed wojną, a teraz co?!- opowiada rozgoryczona.

Spartak wygląda tak:

Wojna nie oszczędziła nawet budynku szkoły, aczkolwiek znajdująca się obok cerkiew jest nietknięta. Jeżeli dałoby się rozrysować ładną linię i nazwać ją linią frontu, to przebiegała by ona właśnie tutaj. W rzeczywistości front to pojęcie umowne, każdy dom, jego ruiny, zagłębienie w ziemi- stanowi linię obrony i punkt ataku.

Poniżej kilka miejsc w których stacjonują ukraińscy żołnierze, jak na złość żaden głowy nie wychylił, żebym mu go ustrzelić. Aparatem, naturalnie:

I jeszcze zdjęcia żołnierzy XI Pułku, którzy pomimo ran, trwają na tym stanowisku:

W drodze powrotnej rozmawiamy jeszcze z “Jurą”. W trakcie rozmowy stwierdza on dobitnie to o czym wielu jego kolegów nie chce mówić, ale jak uważam- myśli tak wielu:

-Tu już nawet nie chodzi o to, aby iść z atakiem przeciwko nim [Ukraińcom]. Niech nam po prostu pozwolą prowadzić ogień w odpowiedzi. Jeżeli wiemy, że skądś w nas strzelają, albo mają czołgi w pobliżu naszych linii to powinniśmy móc odpowiedzieć siłą, a nie możemy! To nawet mało: po tym powinno się głośno mówić i pokazywać, żeby wróg wiedział, że za atakowanie nas otrzyma adekwatną odpowiedz.

 

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>