wns_0279

Spartak- mówić, że ta wieś położona na północnych obrzeżach Doniecka, otoczona ze wszystkich stron przez tzw. “gorące punkty”, znajduje się na linii frontu- to powiedzieć za mało. Spartak jest linią frontu. Jest drogą do uderzenia w serce Doniecka i do okrążenia Jasinowatej. Podobnie jak np. Zajcewo- jest ona miejscowością o której przed wojną mało kto słyszał. Dzisiaj jest znana każdemu, kto wie o (dla wygody zapomnianej na Zachodzie) wojnie noworosyjskiej. Czasem przekłada się to na realne działania.

W Spartaku mieszka około 100 ludzi, rodzin z dziećmi. Dlaczego nie wyjechali? To również ciężko zrozumieć społeczeństwom dla których największym zagrożeniem jest groźba odłączenia internetu- ci ludzie nie mają dokąd wyjechać, boją się poniewierki, albo zostawić dorobek całego życia na pastwę losu. Są jednak tacy, którzy nie zamierzają opuszczać swoich domów, gdyż nie chcą się poddawać agresji.

 

Były czasy, kiedy mieszkańcom brakowało wszystkiego, nie mówię tutaj o takich “dobrach” jak gaz, prąd, czy bieżąca woda- tego nie mają od trzech lat. Problemem dla nich było zjeść  warzywa, owoce, mięso- były one dla nich niedostępne. Dopiero od kilku miesięcy otrzymują zasiłki, ostatnio nowe lokalne władze uruchomiły na tym terenie program prac interwencyjnych, dzięki którym niektórzy będą otrzymywali wynagrodzenia- małe, ale jednak będą.

Dzisiaj, 31.10.2016 r. do Spartaka po raz już siódmy przyjechał amerykański, niezależny dziennikarz Patrick Lanckaster. Patrick prowadzi zbiórkę pieniędzy za które kupuje produkty żywnościowe i lekarstwa dla potrzebujących. Był już w wielu strefach przyfrontowych, min. w : Pierwomajsku, Zajcewo, Staromichajłówce. To, że dla osób, którym pomaga, stał się niemal członkiem rodziny- świadczy to jak go witają, obejmują i uśmiechają się na jego widok- chociaż kilkaset metrów dalej trwa ponura pieśń karabinów maszynowych. Tym razem, jak zawsze, nie przyjechał z pustymi rękoma. Podarował mieszkańcom 2100 kilogramów warzyw- cebuli, marchwi, buraków, kapusty, ziemniaków etc. Wszystko zostało rozdzielone po równo, pod czujnym okiem Wery.

 

Wera od lat osiemdziesiątych mieszka w Spartaku, gdzie znalazła swoja drugą połówkę. Kiedy zaczęła się wojna, a świat zapomniał o zamieniającej się w ruiny miejscowości- postanowiła pomóc swoim sąsiadom. Stała się niejako łącznikiem pomiędzy nimi, a światem zewnętrznym. To dzięki niej władze zaczęły wypłacać mieszkańcom zapomogi, na stanowisku szefa administracji (odpowiednik wójta) w końcu pojawił się człowiek, któremu nie będzie wszystko jedno i rozpoczęły się prace porządkowe dzięki czemu niektórzy mają z czego utrzymać swoje rodziny. Wera poszła niemal do najwyższych przedstawicieli Republiki, aby wymóc na nich podłączenie elektryczności chociażby do kilku ulic, co pozwoliłoby na otwarcie sklepu i podłączenie lodówek- obecnie jedno i drugie znajduje się w sąsiedniej wsi. Tak, mieszkańcy Spartaka muszą udawać się do swoich dalszych sąsiadów, aby chociażby naładować baterię w telefonach.

Jak wygląda sytuacja wojenna? Tzw. zawieszenie broni nigdy tutaj nie obowiązywało. Walki wciąż trwają, podobnie ostrzały wsi. Aleksander, postawny, około 50-letni mężczyzna opowiada jak niedawno poszedł popracować w ogródku i musiał uciekać- teren zasypały kule.

 

Noc zapada, mieszkańcy muszą ukrywać się w piwnicach. Lecz tacy ludzie jak Patrick stają się dla nich światłem nadziei.

Novorossinform

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>