WNS_0060

Dzisiejszej nocy pod ostrzałem znalazły się…obecnie wracamy do przełomu roku 2014 i 2015 i o wiele łatwiej jest stwierdzić gdzie ostrzałów nie było- jedynie centrum Doniecka, czy Makiejewki na chwilę obecną pozostaje miejscem spokojnym- co może się szybko zmienić.

Od Jelenówki, przez Aleksandrówkę, Pietrówkę, Staromichajłówkę, port lotniczy, po Spartak, Wasiliewkę i dalej Gorłówkę- wszędzie tam trwa już regularna wojna, która niczym po grafiku OBWE zaczyna się wraz z tym, jak tzw. obserwatorzy kończą pracę.

Pojechaliśmy na zachodnie obrzeża Doniecka- Pietrowska dzielnica. Stąd do terenów kontrolowanych przez Ukraińców jest jeden kilometr, czasem mniej. Przez dwa lata taka sytuacja nie uległa większej zmianie- pomiędzy Pietrówką, a Marinką jest strefa w rzeczywistości ziemi nad którą władzę sprawują strzelcy wyborowi i moździerze- a w tej strefie jeszcze żyją ludzie- którzy nie mają dokąd się udać. I w tym rejonie, tylko dzisiejszej nocy ukraińskie pociski zniszczyły trzy dachy domów mieszkalnych.

Próbujemy się tam dostać, ale drogę zagradzają nam żołnierze na punkcie kontrolnym- bez kamizelek kuloodpornych jako minimum zakaz wjazdu- snajperzy.

Jak pomiędzy centrum miasta, a Oktiabryjskiem magiczną barierę tworzy dworzec kolejowy, tak tutaj podobna rolę pełni autobusowy. Niegdyś wszędzie, na każdym kroku były tutaj rozrzucone elementy zniszczonych ogrodzeń, dachów, zabudowa obiektu była również ciężko doświadczona przez artylerię.

Obecnie teren jest uprzątnięty, punkt kontrolny również przeniesiono nieco dalej, widać ślady powracającego życia, niczym gojąca się rana, którą jednak nieustannie posypuje się solą i rozdrapuje … .

I tak tydzień temu ukraińskie pociski rozdrapały dachy i zniszczyły zabudowania zaledwie kilkaset metrów od wspomnianego dworca- w stronę Doniecka.

Tam mieszka o wiele więcej ludzi, którzy zaczynają wyjeżdżać- sytuacja znów stała się niebezpieczna. W nocy z 11 na 12 sierpnia rząd domów stał się celem ostrzałów- dwie rakiety uderzyły w dachy, jedna w letnią kuchnię znajdującą się dokładnie 3 metry od zamieszkałego budynku- co z jego mieszkańcami? Przeżyli.

W trakcie ostrzału, który powtarza się już regularnie, starają się wybiec do piwnicy (wejście znajduje się na zewnątrz), a jeżeli nie ma czasu, to leżą pod ścianami licząc, że wszystko będzie w porządku. Nasza rozmówczyni (na zdjęciach) otrzymała dom po rodzicach, całe życie w niego inwestowała ze swojej małej wypłaty- jeden pocisk przekreślił letnią kuchnię, kolejny może odebrać życie.

Trwa posypywanie ran solą … .

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>