“Zwolennikom Putina wstęp wzbroniony” – taki napis pojawił się na drzwiach gdyńskiej restauracji “Mała Ukraina”. Kilka miesięcy temu podobne działania miały miejsce w Sopocie w restauracji „Piaskownica”. Wtedy w lokalnej komendzie policji rozdzwoniły się telefony i funkcjonariusze złożyli właścicielom lokalu wizytę wyjaśniającą, że czasy III Rzeszy i SS-Galizien już dawno się skończyły.

Mnie zastanawiają trzy kwestie:

1) W jaki sposób ukraińscy właściciele „Małej Ukrainy” weryfikują swój zakaz? Czy przed wejściem do lokalu należy wypełnić jakąś deklarację ideową, albo chociaż złożyć stosowne oświadczenie? Najlepiej w asyście dwóch świadków i notariusza, aby później nie było niedomówień. We lwowskiej „Piwnicy” rozwiązano ten problem bardzo prosto: „bramkarz” nie wpuści nikogo, kto nie krzyknie „Sława Ukrainie!”, a nie każdemu takie coś przez gardło przechodzi… . Cóż nie każdy chce spędzać czas po Piwnicach, Piaskownicach, czy Małych Ukrainach, jego prawo- do tematu prawa jeszcze wrócimy.

2) Do jakiej poziomu upadła dyskusja polityczna w dzisiejszej Polsce? Wyzywanie od „ruskich agentów” stało się tak powszechne, że nawet swego czasu Donald Tusk próbował osłaniać w ten sposób kolejną aferę z udziałem swoich podkomendnych. Media wpadły w jakieś szaleństwo obarczania za całe zło tego świata Rosję/Putina, mając w pogardzie i prawdę i logikę. Dyskusji politycznej na tematy wschodnie w Polsce nie ma żadnej, ponieważ jakakolwiek krytyka stanu obecnego wiąże się z zaszufladkowaniem na „ruskiego agenta”. Zabranie samego głosu przypominającego o Rzezi Wołyńskiej wiąże się z tym, że zaraz ktoś nazwie to działaniem opłaconym przez Moskwę, a dokładnie Związek Radziecki (tak, podobno ZSRR nie upadł). Debata polityczna do złudzenia zaczyna przypominać te z czasów III Rzeszy. Przypomnijmy sobie jak „oznaczano” sklepy i kawiarnie w Gdańsku pisząc: „Polakom i psom wstęp wzbroniony” i jaki udział w publicznej debacie mieli Polacy? Póki żył Piłsudski póty wystarczyło pogrozić mobilizacją armii, a później… później przyszła historia.

3)

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483):

Art. 32.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 257.

Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowościowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

 

 

Można przytoczyć jeszcze uchwały konwencji genewskiej, UNESCO itd. itd.

Prawo polskie i międzynarodowe ustalenia, które Polska wypełniać się zobowiązała, zabraniają dyskryminacji kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu, tymczasem działania „Małej Ukrainy” spotkały się w polskich mediach z uznaniem, wręcz z przyklaśnięciem. Anty-rosyjskie wulgarne filmy wideo w których jedyną „argumentacją” jest przeklinanie, są radośnie emitowane przez czołowe stacje telewizyjne. Prokurator powinien zainteresować się tematem i z urzędu wysłać na miejsce patrol policyjny, który pouczyłby właścicieli, że tutaj jest Polska a nie IV Rzesz… Ukraina- tymczasem nic się nie dzieje. Prawo dla wybranych?

„Symetrycznie” karę sześciu miesięcy więzienia, w zawieszeniu na dwa lata, wymierzył Sąd w Lublinie internaucie, którego uznał winnym publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym. Jednak winny nie nawoływał przeciwko Rosjanom, za to dostaje się odznaczenia od SBU.

 

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>