WNS_0252

 

„Wieczór był, około 17.00. Strzelali przez godzinę, pomiędzy niektórymi wybuchami nie było prawie w ogóle przerwy. Liczyłem przyloty, naliczyłem 30. Tutaj jeden z nich uderzył pod samochód- siła uderzenia go odrzuciła. Tam służba gazowa naprawy robiła i cały ich pojazd spłonął.”

„Mieszkamy w piwnicy. 2014 i 2015 rok w niej przeżyliśmy i teraz znowu musi tak żyć. Prądu i wody nie ma, całe szczęście, że gaz jeszcze jest. Nie można powiedzieć, że się nie boimy- oczywiście, że tak. Jednak jeżeli Bóg zechce nas zabrać do siebie…co na to człowiek może?”

„Mówią, że my atakujemy. No jak? Do przedwczoraj nasze chłopaki w ogóle ogniem nie odpowiadali, aż zrozumieć nie mogłem tego dlaczego nie strzelają. Teraz zaczęli i bardzo dobrze, ale tamtych [Ukraińców] też szkoda. To młode chłopaki, tylko im kładą do głowy brednie”

„-A Ty dlaczego tak biegasz bez kamizelki? Bez kasku?

-A wy dlaczego? Jak u was będzie kamizelka to ja też ubiorę.

  • Ja z Doniecka! Tam takie ostrzały nie straszne!”

To opinie mieszkańców ulicy Nedielina. Północne rubieże Doniecka, tzw. Putiłówka. Stąd zaledwie kilka kilometrów do przyfrontowego Spartaka. W oparciu o ich opinię ustalam co się tutaj wczoraj stało. Nie znam „oficjalnej wersji”.

Kiedy docieram na miejsce, mimowolnie wyrywa mi się przekleństwo. Dookoła bloki mieszkalne z wybitymi oknami, pod nimi leżą wraki samochodów, w tym wozu pogotowia gazowego. Co kilkadziesiąt metrów nowy lej i tak przez setki metrów.

Wczoraj około godziny 17.00 rozpoczął się ukraiński ostrzał. Nie taki „jak przeważnie”- uderzenie jednego pocisku moździerzowego. Godzinny regularny ostrzał.

Zginęła jedna kobieta. Ludzie ukryli się w piwnicach. Starsze małżeństwo pokazuje mi swoją piwnicę w której przeżyli przełom 2014/15 roku. Ciasne pomieszczenie, gdzie z trudem mieści się posłanie i mała szafka. Czy boją się, że zostaną pod gruzami swojego domu? Tak, ale „co Bóg dał…”.

Ludzie znów żyją w ciągłym napięciu, okolica jest pod ogniem. Prospekt Partyzancki o którym ostatnio pisałem, znajduje się nie tak daleko. Pomimo tego, to właśnie mnie upominają, dlaczego jestem w strefie ryzyka bez kamizelki i kasku.

Spotykam starszą kobietę. Rozmawiamy chwilę, mówi, że mieszka w piwnicy- dla bezpieczeństwa. Żyje kilka ulic dalej. Jej los podzielają sąsiedzi. Była wykwalifikowanym inżynierem, na starość nie zaznaje spokoju. Na koniec dwukrotnie pozdrawia Polaków:

„Takimi bliskimi narodami byliśmy, a teraz…szkoda, mnie tego bardzo żal”.

„Привет Польше”- wzbudza odruchową reakcję zainteresowania żołnierzy, którzy przyjeżdżają na miejsce. Nie przeszkadzają w pracy, o nic nie pytają, tylko mówią, żeby lepiej jechać stąd zanim nastanie zmrok- noc zapowiada się naprawdę nieciekawie. Nieco dalej, policja drogowa zatrzymuje kierowców- dzielnica zamknięta, wjazd tylko dla mieszkańców.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>