protest

Wczoraj w Doniecku przed budynkiem Administracji Rządowej miał miejsce protest mieszkańców miasta, głównie północnych dzielnic. Telewizje zarówno rosyjskie jak i ukraińskie zdążyły już pociąć wypowiedzi zgromadzonych tak, aby pasowały do ich wizji. Jak było w rzeczywistości? Akcja nie była skoordynowana, nie miała przedstawicieli, nie miała postulatów, zwyczajnie ludzie przyszli powiedzieć co ich boli. Zachęcam do zapoznania się z poniższymi linkami i skonfrontowania stanowisk ludzi żyjących w strefie wojny.

 


1) “Odrzućcie wojska ukraińskie od naszych dzielnic”, “jak długo ukraińska armia będzie stała w pobliżu tak długo będzie trwała wojna”
2) “przestańcie prowadzić ostrzał z terenów mieszkalnych”
3) “żądanie ewakuacji z terenów frontowych”
4) rozgoryczenie wojskowych i mieszkańców polityką uspakajania.
Raczej w polskich mediach nie usłyszycie o tym, że ludzie tam zebrani żądali od Zacharczenki ofensywy mającej na celu odrzucenie sił ATO tak, aby ukrócić możliwość prowadzenia ognia na tereny stolicy. Jak również nie usłyszycie w mediach wschodnich, że Zacharczenko potwierdził prowadzenie ognia z obrzeży miasta. Ani tam, ani tam nie usłyszycie zapewne rozwinięcia tematu.
ATO jest postrzegane przez Rosjan (w Donbasie) jako siła agresywna. Wbrew protestom wschodniej Ukrainy, doszło do zamachu stanu na Majdanie. Ucieka się od takiego sformułowania, ale jak nazwać siłowe przejęcie władzy? Referendum? Wybory? Analogiczna sytuacji w innej części globu odbiła by się zapewne jakimś “humanitarnym bombardowaniem”. Reakcją na działania Zachodu było ogłoszenie projektu donieckiej republiki, a za nią ługańskiej i Noworosji ogólnie pojętej. Zapomina się, że powstanie zaczeły wiece w Doniecku (Gubarjew), oraz akcja Striełkowa. W międzyczasie samorzutnie powstawały kolejne inicjatywy. I chaos. Nagle dziesiątki sił zachciały wprowadzić tutaj swoją rewolucję, bądz kontrewolucję. Większość nawet chciała tylko przyłączenia do Rosji. Odpowiedz Ukrainy? Nie uznanie referendum jeszcze przed jego rozpoczęciem, rozpoczęcie ATO przy użyciu oddziałów ochotniczych i aresztowanie jedynych z którymi można by na tym etapie rozmawiać (Gubarjew). Atak z zewnątrz skonsolidował społeczeństwo. Nie trzeba było być za jednym z wielu noworosyjskich projektów, ale przeciwko atakowi kijowskiemu? Jak najbardziej. Główne poczatkowe punkty oporu (Sławiańsk, Kramatorsk) zostały opanowane przez wojska rządowe, a front ustabilizował się w formie zblizonej do dzisiejszej postaci. Oznaczało to, że stolica znalazła się w zasięgu ukraińskiej artylerii. I dzisiaj chyba idą w zapomnienie jesienne/zimowe dni. Wtedy tylko centrum miasta było spokojne, ale dalej absolutnie wszędzie spadały pociski zabijając ludzi. Wygodnie stwierdzić, że to ukrainska odpowiedz- stwierdzenie dające “prawo” do tego, aby Ukraina bezkarnie prowadziła ostrzał wszystkiego co chce ponieważ zawsze mozna powiedzieć, że to była tylko odpowiedz. Już to kiedyś mówiłem, ale powtórzę: Ukraińcy notorycznie przedstawiali taki obraz sytuacji, że wojska powstancze podjeżdzają pod np. blok wyrzutnią rakietową,prowadzą ogień odjeżdzają. Wtedy po jakimś czasie następuje kontrodpowiedz ATO. Tylko odpowiedz na co skoro sami stwierdzają, że tam już nie ma wyrzutni? W tym czasie widziałem wiele miejsc ostrzałów i w wielu przypadkach znam powód kierowania ognia, aczkolwiek “umiejętności” artylerzystów skutkują wzrostem zniszczeń cywilnych- jednak w większości przypadków nie mogłem ustalić celowości takich ataków. Zbyt wiele razy widziałem furię ludzi,którym zniszczono domy i jeszcze nigdy nikt mi nie powiedział, że pół godziny wcześniej stały tam powstańcze GRAD-y.Mówili wręcz odwrotnie.
Tak zapewne powinienem wymyslić jakąś wypowiedz, żeby być “obiektywnym”. Niestety nie zamierzam koloryzować tego co widziałem i słyszałem przez ten czas, po to aby się komuś przypodobać. Nie wszystko zresztą opisałem, będzie na to czas wkrótce i zapewniam, że nie spodoba się to nikomu.
Wracając do tematu. Donieck to nie wioska o obszarze kilometra kwadratowego, obok jest Makiejewka. Za nią znajdują się stepy z których można prowadzić ostrzał artyleryjski ukraińskich stanowisk znajdujących się w pobliżu miasta. I takie działania mają miejsce.Co zrobić jednak kiedy ogień jest prowadzony na np. Oktabryjsk z maksymalnego zasięgu? Można przeprowadzić kontrostrzał tylko z punktu zbliżonego do miejsca uderzenia. Czyli jeżeli rakieta uderzy w pobliże sklepu A to skuteczna próba (jednak zawsze to próba) musi być przeprowadzona właśnie z jego okolic. Dalej, linie frontu stanowią w dużym uproszczeniu Piaski-Opytnoje-Awdiejewka. Jak siły powstania mają prowadzić wsparcie ogniowe tych pozycji nie mając ich w zasiegu? Nie prowadzić go? To tak jak od razu się poddać.
Tak jest tylko w Doniecku? A Gorłówka? A Debalcewo? Myślicie, ze największe zgrupowanie wojsk ukraińskich na froncie (no,może poza rejonem Wołnowachy) było tam rozlokowane na łąkach i w wysiedlonych miasteczkach? Że przez kilkamiesięcy nie prowadzono stamtąd ognia? Że te wojska się tam zjechały na herbatę i występ Dody? Obie strony są zmuszone to wykorzystania warunków miejskich ponieważ wojna nie wybiera. To nie Średniowiecze, żeby wybrać sobie pole na ustawkę, zresztą wtedy wyrzynano całe miasta,jak np. polski Gdańsk. Jednocześnie zapewne obie strony dokonują nadużyć, czy to dla prowokacji, czy z nie wiedzy- albo i nie. Punktem wyjścia są warunki miejskie i jak długo ukraińska armia będzie tak blisko Doniecka/Gorłówki tak długo nic się nie zmieni. I nie ma się co przekrzykiwać w dziecinych: “dlaczego nas ostrzelano w święta jak my nie strzelaliśmy”. Każdy prowadzi swoje działania i nikomu na ręke zakończenie tej wojny. I odnoszę wrażenie, że nikt jej zakończyć nie zamierza
Odnośnie ewakuacji śmiem się nie zgodzić z opiniami mieszkańców. Miejsc dla uchodzców jest jeszcze w Doniecku sporo, jak chociażby świecący pustkami ośrodek (którego remont współfinansowała pomoc z Polski) tylko większosć ludzi nie chce zostawiać swoich domów, wielu bardziej się boi nieznanego, a ostrzał- jakoś to będzie. Pokazywałem wam kiedyś schron w pobliżu kopalni Trudowskaja.Bez prądu, bez wody, 500 metrów od linii frontu i co? Trzykrotnie Gwardia Republikańska organizowała tym ludziom możliwość przeniesienia, ale nikt nie chciał, bo to był dla nich dom. W końcu chyba dowódca miał dosyć i nakazał rozwiązanie siłowe- wszystkich spakowano i wywieziono w centrum Petrówki. I sława jemu! Dzisiaj tam jest front- regularny front.
Właśnie, front. Tyle razy powtarzam: tereny najbliżej linii walk to nie dzielnice cywilne.Fajnie to brzmi w nagłówkach: 3 domy zniszczone. Jednak bądzmy rozsądni, front to front i w mojej opinii tych ludzi powinno się dawno ewakuować i tak też poczyniono.Natomiast kto został na własne życzenie, cóż zabrzmi to niepopularnie, ale trwa wojna.
Postawa rozgoryc

zenia nie jest czymś marginalnym. Wojna męczy, wojna bez rezultatów męczy potrójnie. Jestem tutaj od września, od tego czasu nie doszło do żadnych konkretnych rozwiązań. Nic ponad zawieszenia broni, debaty i przerzucanie się rakietami. Konsekwetnie będę uważał, że likwidacja kotła debalcewskiego została uzgodniona “gdzieś wyżej”, a jesienno-zimowe ostrzały Doniecka/Gorłówki miały na celu zastraszenie ludności cywilnej, jej zmęczenie. I nie odniosło to skutku, wręcz scementowało bombardowaną ludność. Zmęczyło ją dopiero nie prowadzenie otwartej wojny i teraz każdy pocisk z mozdzierza ma trzykrotnie grozniejszy skutek. Wcale nie jest grozniej niż było- jest spokojniej niż przed II zawieszeniem broni, ale była względna cisza tak długo, że ludzie odwykli.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>