DSC_5939

Siedzimy w ciemnym pomieszczeniu, ściany wyłożone deskami, kilka łóżek, półka z książkami, w kącie stoi mały piecyk nazywany tutaj “burżujką”. Jest ciepło. Do komnaty prowadzi jedno wejście, schodzimy nim pod ziemię, aby po chwili znaleźć się w solidnym schronie. Tuż nad nim linia frontu na zachodnich obrzeżach Doniecka, najbliższe ukraińskie pozycje znajdują się 700 metrów stąd.


Kiedyś stacjonowali w tym miejscu Polacy i Gruzini walczący po stronie ukraińskiej- mówi “Sidoj”- skąd wie? Od mieszkańców, którzy z nimi rozmawiali. Jednak śpieszy dodać, że Polacy walczą również po stronie donbaskiej- u nas walczyło dwóch Polaków. W 2014 roku przyjechali.

Chcesz pokoju- gotuj się ku wojnie. Latem szykuj się na zimę- chce się dodać w warunkach niekończącej się wojny pozycyjnej. Tak i żołnierze przez całe lato wzmacniali swoje linie obronne, kopali transzeje, okopy, schrony. Przejścia wyłożono deskami, aby nie grzęznąć w śniegu i błocie. Każdy z wojskowych ma również biały strój maskujący- zielone mundury o tej porze roku są widoczne z daleka.

Działa kuchnia. Na ten cel przeznaczono jeden ze schronów. Co jedzą? Suchary i konserwy? Na takie pytanie odpowiadają śmiechem: skąd się takie mity biorą? Normalnie gotujemy, dzisiaj na przykład grochowa zupa. Gotujemy zupy, ziemniaki mięso, nawet barszcz. Jakbyśmy głodowali to by tu smutne twarze chodziły- zombie, a popatrz na chłopaków, wszyscy różowi i uśmiechnięci- odpowiada ze śmiechem “Sidoj”

Jest i stołówka- oczywiście w schronie. Duże jak na te warunki pomieszczenie, tam zbierają się żołnierze, którzy akurat nie pełnią służby. Jedna ze ścian służy za tablicę pamiątkową na której goście zostawiają swoje podpisy. Są tam pozdrowienia z wielu krajów, np. z Włoch i Polski.

– To jest wojna tutaj nie ma wesołych momentów, tak się tego nie da opisywać, nie da się tego polubić. Wojna to smierć, brud- nic dobrego, nic w tym pięknego. Jednak są ogromnie pozytywne momenty, kiedy siedzimy razem i po prostu rozmawiamy, wspominamy i myślimy o przyszłości- opowiada “Sidoj”

O czym marzy on sam? Mówi, że o pokoju, o tym aby zobaczyć ślub swojej starszej córki i aby patrzeć jak dorasta jej młodsza siostra, która urodziła się już w trakcie wojny. Z dumą pokazuje nagranie wideo jak ona stawia pierwsze kroki, bez wątpienia miłość do córek daje jemu dużo sił- i jak sam stwierdza, determinuje, aby stać w tych okopach i nie przepuścić wroga.

– Życie na froncie jakie jest? Na pewno nie nudne, pracujemy, kopiemy nowe linie, wzmacniamy i naprawiamy stare, obserwujemy przeciwnika, pełnimy wartę, odpoczywamy. Różnie bywa, ale czasu na nudę nie ma. Wojna trwa już 4 lata, każdy miał dosyć czasu, aby się przyzwyczaić do warunków jakie są, owszem ludzie są zmęczeni, ale to nie powód, aby zapominać, gdzie się jest- trzymamy dyscyplinę- bez niej byłaby anarchia, a nie wojsko.- mówi “Sidoj”

Bywają jednak chwile słabości- dodaje- kiedy tracimy swoich towarzyszy. Poznajesz ludzi, a potem ich wspominasz…poległ, poległ…a u tych ludzi są rodziny. To są tragedie nad którymi nie można przejść do porządku dziennego. Dlatego, kiedy słyszę pytanie, czy Donbas może powrócić do Ukrainy….jak?! Nigdy w życiu. Oni ludziom przynieśli tyle smutku, a teraz mielibyśmy pójść z nimi w objęcia? Nie. Tak nie będzie.

-Pamiętam początki wojny. Wraz z młodymi chłopakami, którzy nigdy w ręku nie mieli broni, poszliśmy walczyć przeciwko bojownikom Prawego Sektora- było naprawdę ciężko, ale nikt, ani jeden z nich się nie cofnął. I powstrzymaliśmy atak, jednak ten dzień pozostanie w pamięci do końca życia.

Novorosinform

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>