18893423_260921787717295_2008754956382832963_n

Wczoraj, ukraińska armia dokonała co najmniej trzech szturmów na Żiełobok, przy jednoczesnym ostrzale  Frunze,  Stachanowa i  Kirowska. W ostatniej miejscowości, gdzie mieści się baza dawnego batalionu “Prizrak” wg. oficjalnych zródeł uszkodzonych zostało prawie 30 budynków (przy czym uszkodzone może oznaczać zarówno calkowite zniszczenie jak i złamaną dachówkę), oraz ranny został jeden cywil. Podobna sytuacja była w (również) przyfrontowej wsi Donieckij, oraz w samym Żiełoboku (gdzie mieszka dwóch cywili). Ranny został również mieszkaniec Stachanowa.

Wg. strony ukraińskiej rannych zostało 8 żołnierzy ATO, wg. Ministerstwa Obrony Ługańskiej Republiki Ludowej przeciwnik stracił 10 ludzi, przy stratach własnych nie dochodzących nawet do połowy strat nacierających sił. Należy jednak pamiętać, ze obie strony konfliktu zdecydowanie zaniżają ofiary własne i starają sie maksymalnie wyolbrzymić te poniesione przez drugą stronę.

Cel ataku. W teorii z Żiełoboka  można wyprowadzić natarcie okrążające na Pierwomajsk (na wschód) bądz wzdluż drogi na zachód: na Smieloje/Krasny Liman i zamknięcie sił ługańskich w kotle. Sama wieś znajduje się w dogodnym dla artylerii terenie- można stąd prowadzić ostrzał, samym mogąc być skutecznie rażonym tylko z rakiet naprowadzających- i logicznie, taki mógłbyć cel uderzenia- neutralizacja punktu.

Podobną sytuację mieliśmy kilka miesięcy temu w rejonie Łogwinowo (na północ od Debalcewo), oraz na linii frontu pomiedzy Awdiejewką i Jasinowatą. Wtedy ukraińskie siły dokonały faktycznie przypadkowego ataku, nie spotkały się ze zdecydowaną odpowiedzią wojsk donieckich (nie użyto artylerii, chociaż atakowani żołnierze DRL prosili o ogień zaporowy na własne linie) i w konsekwencji rozpoczeły natarcie z kolejnych punktów.

Naturalnie na portalach społecznościowych wspieranych przez dziennikarzy znudzonych wojną pozycyjną i kompletnie niezainteresowanych czymkolwiek innym, rozpoczeła się panika: otóż Kijów miał dać rozkaz do generalnego ataku. Generalnego powiadacie…spróbujmy to sobie wyobrazić.

Strona ukraińska przeprowadza atak na Żielobok i otaczającego go wsie (a raczej ostrzał artyleryjski, zapewne ochronny dla szturmujących sił), zaskoczone siły ługańskie (pomijając to, czy były przygotowane) są w odwrocie. Armia przeciwnika po zajęciu wioski (którą zajeła wg. różnych zródeł częściowo, bądz w całości) wyprowadza uderzenie na jeden ze wspomnianych kierunków. Dalsze liczenie na to, że armia ługańska będzie stać i się przyglądać byłoby naiwne dla każdego sztabowca. Atak, jeżeli miałby osiągnąć coś więcej aniżeli samo zniszczenie pozycji ŁRL w Żieloboku, bądz w razie powodzenia dalej w Kirowsku itd. musiałby być wsparty szeroko zakrojoną operacją na całej linii frontu, aby związać siły donbaskie. Ta reguła dotyczy faktycznie każdego odcinka: siły donieckie i ługańskie są wystarczające do prowadzenia skutecznej kontrofensywy na małym odcinku frontu, ale kompletnie niezdolne do szerokiej ofensywy, bądz generalnej walki na kilku frontach jednocześnie- zwyczajnie brak na to sił. Tymczasem takich działań sztab ATO nie przedsięwział.

 

Ostatecznie atak udało się całkowicie odeprzeć, po raz kolejny ukraińskich żolnierzy wysłano do bezsensownego ataku, nie wiem jak tam u nich z morale, ale chyba nienajlepiej- przynajmniej tym razem było bez kolejnego (ósmego) kotła, ale to już powinni zawdzieczać donbaskim przywódcom, którzy nie idą za ciosem, nawet przymykają oczy na zajęcie przez ATO strefy neutralnej- wszystko w imię “porozumień mińskich” .

Przy okazji, dowodem na generalny ukraiński atak miałobyć to, że MTS przestał działać w Donbasie. I tak z oficjalnych czynników państwowych mamy dwie wersje: 1) strona ukraińska odłączyła 2) dywersanci przecieli kable. MTS rękami i nogami walczy o pozostanie na rynku donbaskim i ATO ma z tego korzyści (chociażby łatwiejszy podsłuch). To własnie stronie ukraińskiej powinno zależeć na tym, aby kabli nikt nie przecinał- w konsekwencji na rynku telefonii komórkowej pozostałyby tylko rządowe: Feniks i Ługacom. Niemniej, MTS juz działa.

Wojna jest Ukrainie potrzebna jak tlen. To ona jako jedyna “uzasadnia” rusofobię urosłą do rangi religii, “popraszajki” za pieniędzmi na Zachodzie i faktycznie jest jedynym powodem dla którego obecna ekipa rządowa jeszcze sprawuje władze. Toteż takie sytuacje będą się zdarzać dopóki któraś ze stron nie postanowi postawić wszystkiego na jedną kartę: bitwę ostateczną.

Ps. A co tam w mediach? “Separatyści zaatakowali biednych ukraińskich hippisów, którzy jakimś cudem znalezli sie nie po tej stronie frontu”?

 

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>