Linia frontu wokół lotniska

21 grudnia około godziny 19.20 na przystanku tramwajowym w pobliżu Donieckich Zakładów Metalurgicznych eksplodował ładunek wybuchowy. Wybuch był głośny, ale zniszczenia niewielki. Nikt też nie ucierpiał, ponieważ do zdarzenia doszło na terenie obecnie słabo zaludnionym. Niby to centrum, ale jednak jak to w Doniecku- “wieś w mieście”. Ładunek domowej konstrukcji, podobnie jak ten który wybuchł na zawodach czołgowych pod Torezem, nie był wyszukany- domowa robota przy użyciu zapewne “ogólnodostępnych środków wybuchowych”. Z polskich kopalni materiały wybuchowe znikały w czasie pokoju, co dopiero tutaj w trakcie wojny. Sam bym nie miał problemów ze zrobieniem w domu kolekcji granatów.
Nasuwa mi się kilka pytań w związku z tym wybuchem. Mianowicie “po co?”. Taka eksplozja powinna służyć zastraszeniu ludności, celem zamachowcy powinna być, albo duża liczba ofiar, albo eksplozja w ważnym miejscu, aby wzbudziła szerokie zainteresowanie mediów. Nie ma problemu obecnie, aby taki ładunek zostawić w koszu na śmieci w samym centrum miasta i spokojnie odejść. Donieck “za Kalmiusem” już całkiem zapomniał o wojnie i atak tam odniósłby efekt. Tymczasem wybuch to za przeproszeniem: terrorystyczny kurnik. Dlaczego? Możliwe, że sprawca nie miał odwagi na nic więcej, więc podrzucił ładunek gdzie popadnie. Tylko, że Ministerstwo Obrony DRL informowało (bodajże) trzy dni przed zamachem, że na teren DRL przenikają (nie pierwszy raz) specjalne grupy dywersyjne- czyli może nie takie specjalne? Wczoraj natomiast MO poinformowało,że w Artiemowsku i Mariupolu pojawili się zagraniczni najemnicy,którzy będą przeprowadzać zamachy w Rosji i Noworosji. To nie żart, naprawdę tak napisali. Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktoś taki mógłby buszować na terenach wyczulonych na “nie-ruskich”, ale skoro MO tak uważa…. Wracając do przyczyny zamachu. Jego skutkiem było zaostrzenie systemu bezpieczeństwa w Republice (przynajmniej w teorii), żadnego popłochu u mieszkańców nie zauważyłem- możliwe, więc że celem ataku miałobyć właśnie postawienie służb w stan gotowości- tylko, że zamachowcom raczej zależy na tym, aby takie służby nie były czujne.
Dzień przed wybuchem, SBU i Gwardia Narodowa przeprowadzili wielkie poszukiwanie sprzymierzeńców DRL w Awdiejewce, miasteczku niemalże na linii frontu. Nie pierwszy zresztą raz, tylko, że 20 grudnia w tym celu zmobilizowano 700 ludzi, którzy chodzili od drzwi do drzwi i …właśnie, dawali do wypełnienia ankiety? Do wyjaśnienia zatrzymano 105 osób i stwierdzono, że 4 z nich służyły w armii DRL. Podobne akcje, tylko mniej nagłasniane przeprowadzano już w innych miasteczkach/wsiach strefy ATO, aż sprawą zainteresowało się wreszcie OBWE.
W mediach ukraińskich rozgorzała lekka wrzawa i oburzenie z powodu zajęcia przez wojska DRL wsi Kominternowo znajdującej się w strefie neutralnej,czemu z kolei zaprzecza Donieck. Jednakże niemal bez uwagi przeszło wkroczenie ukraińskich wojsk do wsi: Pawłopol, Piszcziewik, Winogradnoje,Gnutowa, Szirokino, Bachmutówka, Żowanka. W ten sposób Kijów po cichu likwiduje strefę neutralną, oczyszcza sobie “społeczne zaplecze separatystów” w strefie przyfrontowej, a realizacja porozumień mińskich jak stała w martwym punkcie tak stoi- jak pisałem już,są one nie do zrealizowania. Na arenie międzynarodowej polski prezydent tworzy linię kredytową dla Ukrainy, wspiera przedłużenie sankcji wobec Rosji i jezdzi do Kijowa z wyrazami uznania i przyjazni.
A działania wojenne to przygasają, to znów odżywają i tak nieustannie wokół Doniecka, Gorłówki trwa wojna “na odległość”.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>