f78598eb-9c7a-45f9-9047-b676853c9177

Na łamach Zn.ua ukazała się interesująca analiza sytuacji Ukrainy. Autor próbuje odpowiedzieć na pytanie „co dalej powinna robić Ukraina?”. Jego zdaniem wzdłuż granicy rosyjsko-ukraińskiej są uruchamianie stare postsowieckie bazy wojenne i gromadzone są dodatkowe siły zbrojne, w tym celu ściągane są oddziały ze wschodnich rejonów kraju. Jego zdaniem koszt tej operacji świadczy o tym, że Rosja nie odpowiada w ten sposób na działania NATO w Polsce, w krajach nadbałtyckich, czy częściowo na Ukrainie, ale przygotowuje się właśnie do uderzenia na ostatnie z wymienionych państw. Co w takim razie powinien zrobić Kijów? Przede wszystkim wykorzystać fakt, że Rosja nie jest w stanie prowadzić dalekosiężnej polityki, nie jest w stanie planować na dłużej niż kilka lat. I w tym momencie autor zabija całą swoja myśl, ponieważ cały jego wywód udowadnia, że jest właśnie odwrotnie.

 

Stwierdza mianowicie, że Ukraina powinna już sobie uświadomić, że Europa [Zachodnia] jest w stanie w przyszłym roku poświęcić Kijów dla własnego spokoju, o czym maja świadczyć coraz częstsze wypowiedzi polityków domagających się złagodzenia, bądź całkowitego zdjęcia sankcji- gdy tymczasem Ukraina z postulatu ich utrzymania uczyniła swoją zagraniczna doktrynę. Autor zauważa to co stwierdza 70% mieszkańców jego kraju: reform się nie prowadzi, a sytuacja gospodarcza jest coraz gorsza i potęgowana przez galopujący wzrost cen i opłat. Od siebie dodam, że ostatnie słowa Balcerowicza o tym, ze emerytury są za wysokie wcale nie polepszają wizerunku władzy.

 

W jaki to sposób więc Rosja „kwestii donbaskiej” nie jest w stanie zaplanować na dłuższy czas? Z każdym miesiącem poparcie dla Ukrainy pośród mieszkańców i polityków „Zachodu” słabnie coraz bardziej. Można śmiało stwierdzić, ze nawet w Polsce rząd unikając tematu „11 lipca” strzela sobie w stopę i za cenę polityki bezkrytycznego wsparcia Kijowa, traci poparcie pośród konserwatywnej części wyborców. Sytuacja gospodarcza na Ukrainie jest tragiczna, to w zachodnich obwodach ludzie blokują drogi w głodowych protestach, wzrasta oburzenie na samowolę SBU i ochotniczych batalionów, które dla przykładu w Odessie potrafiły dokonać grabieżczego rajdu po wietnamskich handlarzach- nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Społeczeństwo dostrzega, że początkowe hasła z Majdanu: walki z korupcją, deoligarchizacji i proeuropejskiego kursu nie tylko nie zostały wykonane, ale dzieje się wręcz odwrotnie- Ukraina chyba jeszcze nigdy nie była od nich daleko.

 

Naturalną reakcją ludności będzie więc próba (jeżeli tylko nadarzy się taka możliwość) odkręcenia całej sytuacji, a wtedy winnymi chaosu będą i obecne władze i nacjonaliści, a czego się nie docenia, również „Zachód”, który „chciał zrobić z Ukrainy tylko bufor”. Zapewne pierwsza o zdradę zostanie oskarżona Polska.

 

Prędzej czy później otworzy to drogę dla rosyjskiej interwencji: a) pokojowej za sprawą nowej pro-rosyjskiej siły politycznej, b)zbrojnej, jeżeli po władze sięgną nacjonaliści, bądź Ukraina w akcie desperacji rozpocznie ofensywę w Donbasie.

 

Porozumienia mińskie są tutaj kluczowe- szachują Ukrainę przed podjęciem generalnego szturmu, który mogłaby zwyciężyć. Jednak takie działanie, przy apatii Zachodu, doprowadzą do błyskawicznej interwencji Rosji- nie bez powodu armie rosyjskie są na granicy. Jednakże Ukraina porozumień nie może zrealizować, ponieważ wymagałoby to całkowitego porzucenia Donbasu, wraz z wycofaniem się za granicę dawnych obwodów. A kto jej zagwarantuje, że za rok o to samo nie upomni się Charków, Zaporoże, Odessa? Tak więc Ukraina jest w militarnej pułapce: nie może atakować, nie może nie atakować. Jednocześnie musi utrzymywać około 70 tysięcy żołnierzy w samej strefie ATO- na analogiczne wsparcie finansowe Donbasu może sobie pozwolić Rosja, ale Ukraina już nie. Do tego Moskwa może i zapewne grozi zamknięciem handlu z Kijowem, co przy niemalże zablokowanej sytuacji z wejściem do Unii, oznacza dla ukraińskiej gospodarki problem ogromy, którego społeczeństwo może nie znieść.

 

Owszem, na tym wszystkim cierpią Rosjanie w Donbasie, ponieważ front przebiega przez połowę obwodu Donieckiego i Ługańskiego. Tylko jakie to ma znaczenie w politycznej grze? Z perspektywy historii żadnego- Rosja, kraj który był gotowy do ogromnych poświeceń w trakcie wielkiego marszu Napoleona, a później Hitlera, dzisiaj szczyci się taką ofiarnością- a Donbas przy tym to zaledwie drobnostka i zapewne tak będzie postrzegany za 40 lat- aby tylko zwyciężyć.

 

To społeczeństwo i politycy europejscy są przyzwyczajeni do planowanie na okres wyborów i oceniania przez pryzmat tego co ma miejsce dzisiaj. Tymczasem Rosja, jakby tego nie oceniać, działa wręcz odwrotnie- znając taką słabość Zachodu, wie, że stać ją na to, aby cierpliwie zaczekać. A Zachód już rozpoczął swój odwrót z Ukrainy.

Dawid Hudziec

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>