WNS_9817

Natura w swojej mądrości i bezwzględności stworzyła dwa rodzaje bólu: nagły i ciągły. Nas, ludzi, częściowo przyzwyczaiła do jego odczuwania. Mężczyzni lepiej znoszą rany, kobiety potrafią przystosować się do ciągłości dawek niepokoju ciała. Dzieci nie rozumieją jeszcze czym jest ból i kiedy trwa on długo, kiedy pojawia się wcześnie, przyjmują go one jako coś naturalnego.

 

Dlatego dzieci w Zajcewo rozpoznają po dzwięku nadlatujący rodzaj pocisku, a jego odłamki uznają za zabawki. To jest  rzeczywistość w jakiej dorasta nowe pokolenie, innej nie zna, albo wyparło już z pamięci. Łączy je jedno: oczy, puste, bez emocji, bez przyszlości. Każda wojna kończy się pokojem. Każda wojna zostawia za sobą sieroty i puste spojrzenia najmlodszych.

Irinę poznałem kilka lat temu. Pojechaliśmy do ośrodka dla uchodzców, który mieścił się na obrzeżach Makiejewki. Przed nacierającą ukraińską armią uciekały całe rodziny, trzeba było zapewnić im zywność, dach nad głową. Administracja państwowa jeszcze nie powstała. Irina w kilka godzin znalazła ośrodek młodzieżowy na uboczu, jego właściciel nie tylko nie miał nic przeciwko, aby umieścić w nim uciekinierów, wprost przeciwnie.

Rodziny znalazły tam schronienie, mieszkańcy okolicznych terenów zaczeli wysyłać do nich ubrania, jedzenie, zabawki- tam było bardzo dużo dzieci. Trwało to trzy dni. O świcie ukraińskie pociski spadły na ośrodek. Po dwóch godzinach kolejne.

Irina od 2014 roku zajmowała się ewakuacją cywilów z terenów do których docierała wojna. Pozniej, aż do dzisiaj szuka ludzi dobrej woli, aby pomagać tym, którzy zostali z niczym. Jednak ofiar wojny przybywa. Ja widziałem już nie mało, ale tego co widziała Ona, nie potrafię sobie wyobrazić.

Dzisiaj w Donieckim Centrum Kultury odbyła się prezentacja kolejnej księgi pamięci. Jest ich coraz więcej, to wspomnienia dzieci, które przeżyły wojnę. Nie, nie tak- które wciąż żyją na wojnie. Kiedy Irina zaczyna opowiadać napływają jej łzy do oczu.

Rozpoczynają się inscenizacje niektórych historii. Sala milczy. Na scenę wchodzą kolejno dzieci trzymające w dłoniach zapalone znicze. Na ekranie za nimi pojawiają sie fotografie zniszczonych donbaskich miast. I w pamieci zebranych zapewne mkną niekończące się obrazy, tego co widzieli nie w telewizji, nie w filmach akcji, ale na własne oczy. Tego co wciąż się nie kończy.

Po raz kolejny widzę nieudawany apel. Wołanie nie o zemstę, nie o zwycięstwo, nie o zwalczenie wroga, ale o pokój.

Te inscenizacje mają w sobie moc prawdy, nie dlatego, że zostały perfekcyjnie wykonane, ich uczestnicy nie tworzą gry aktorskiej, nie muszą. Znają swoje role, bo od trzech lat je przeżywają wciąż na nowo. Dzisiaj je tylko odtworzyli.

Pełna galeria

 

…..

Przyszłość. Dzieci w jednej z donbaskich szkół znajdują księgę “Wojna oczami dzieci”. Czytają w niej, że to wspomnienia najmłodszych z wojny jaka trwała od 2014 roku.

– Ja się wtedy urodziłem, teraz na lekcjach historii mówią o jakieś tam wojnie, ale jak to wojna oczami dzieci? Przecież wojna to sprawa dorosłych, ktoś z kimś walczy, ale to nie dotyczy dzieci … .

Gasną światła, rozpoczynają się inscenizacje historii przedstawionych w księdze, poruszające historie dzieci, 2-latków, które na odgłos wystrzału biegną do piwnicy, bo już widziały jak pocisk rozrywa na części ukochanego psa. Widziały ciała zabitych sąsiadów. I końca nie widać … .

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>