DSC_5639-2

Podczas ataku około setka ukraińskich żołnierzy, w tym polskich najemników, gruzińskich sił specjalnych i bojówkarzy Prawego Sektoru, przejęła ten rów, czyniąc z niego swoją linię obrony/ataku- mówi “Orion”. Dotarcie do tej pozycji zajęło atakującym zaledwie kilka metrów- wieża kontroli znajduje się jedyne 450 metrów od tego miejsca.

 

17 stycznia 2015 roku, ukraińskie wojska przystąpiły do ataku na doniecką pozycję obronną “Трёшка”- czyli na żeński klasztor znajdujący się w pobliżu lotniska. Zabudowań broniło 9 żołnierzy oddziału “Суть времени”wchodzącego wtedy w skład Batalionu “Wostok”. Wytrwali przez ponad 8 godzin udaremniając plany przeciwnika: okrążenie portu lotniczego i dalszy atak w głąb Doniecka.

Na miejsce przyjeżdżam z uczestnikami tych walk: “Łomem” i “Orionem”.

Z wieży kontroli lotów cały czas strzelano, głównie snajperzy z jakimiś NATO-wskimi karabinami. My byliśmy tutaj-mówi Fil pokazując na zrujnowane już zabudowania żeńskiego monastyru.- wokół nas niemal wszędzie byli Ukropy. Kiedy Motorolla wraz z innymi oddziałami szturmował lotnisko, naszym zadaniem było tutaj wytrwać. Przeciwnik nie jednokrotnie próbował odzyskać kontrolę nad lotniskiem, a nasza pozycja im to bardzo utrudniała.- dodaje.

 

Bądź ostrożny, tam wciąż może być dużo niewypałów i min, możesz stracić nogi- ostrzega Fil, kiedy wchodzę pomiędzy zniszczone nagrobki otaczającego klasztor cmentarza- stąpaj tylko tam, gdzie nie ma śniegu i wracaj po swoich śladach. 

Mówiąc klasztor, myślę o dużym kompleksie. Tutaj wygląda to inaczej, zaledwie kilka zabudowań, jednak o potężnych murach. Solidne budynki wyrastające na otwartej przestrzeni, otoczone morzem grobów, co dzisiaj brzmi złowieszczo i dosłownie. Żołnierze broniący tych pozycji mogli stać się celem idealnym zarówno dla artylerii, czołgów jak i snajperów.

Obu stron nie oddzielało nic co można by uznać za osłony i kiedy ukraińskie dowództwo dało rozkaz ataku, pod osłoną ognia zaporowego atakujący bardzo szybko znaleźli się w płytkim rowie, tuż pod ścianami klasztoru.


Główne zniszczenia budynków pochodzą ze stycznia 2015 roku, okresu decydujących starć, kiedy to czołgi przeciwnika nieustannie brały na cel monastyr. Nie mniej wiele widocznych uszkodzeń pochodzi również z późniejszego okresu- chociaż walki bezpośrednie nie mają już tutaj miejsce- od czasu do czasu teren znajduje się pod ostrzałem.

Podczas ataku około setka ukraińskich żołnierzy, w tym polskich najemników, gruzińskich sił specjalnych i bojówkarzy Prawego Sektora, zajęła ten rów, czyniąc z niego swoją linię obrony/ataku– mówi “Orion”. Dotarcie do tej pozycji zajęło atakującym zaledwie kilka metrów- wieża kontroli znajduje się jedyne 450 metrów od tego miejsca.
Głównym celem ukraińskiego ataku był ten budynek (zdjęcie powyżej).

Wchodzimy do środka, wraz z pierwszymi krokami “Orion” i “Łom” wspominają: tutaj zginął “Bułgar”.

 

Całe wnętrze jest naznaczone dziurami po odłamkach i wybuchających budynkach. Dach spłonął, niektóre ściany zostały rozerwane. W takich warunkach żołnierze rodzącej się Donieckiej Republiki żyli, mieszkali, walczyli i ginęli próbując nie dopuścić do realizacji ukraińskiego planu okrążenia. Atak miał na celu pełne okrążenie lotniska, Spartaka i ustanowienie linii walk na nieistniejącym już moście Putiłowskim. Wtedy faktycznie wojska ATO miałyby otwarte drzwi do centrum miasta.


Wraz z kolejnymi krokami pojawiają się nowe krwawe wspomnienia: tam zginął “Wiewiórka”. Wziął w ręce pulonomiot i w tym samym czasie nadleciał pocisk.

Podchodzimy do frontowego okna z widokiem na ruiny wieży. Frontowe okno…wokoł scian nie ma, zwłaszcza na klatce schodowej. W tym miejscu koncentrował sie ukraiński ogień i z tego miejsca żołnierze DRL odpierali ataki. “Orion” zakreśla dłonią łuk: od lewej nacierały czołgi, naprzeciwko nas zajęli rów, z prawej pojazdy opancerzone. Podeszli na odległość 20 metrów. Jednak główny ogień szedł zza zabudowań administracyjnych na wprost nas.


“Jeden z takich pocisków przebił ścianę. “Piatek” zginął na miejscu. Za nim stał “Filczer” i został cięzko ranny, przeżył tylko dlatego, że “Piątek” przyjął na siebie wszystkie odłamki”– mowi “Łom”

Walki o monastyr nie zakończyły się tego dnia, jednak poświęcenie 9 obrońców, z których trzech zginęło, a każdy odniósł rany, złamało u atakujących wolę walki. W późniejszym czasie  Ukraińcy będą wspominać, że dzięki temu atakowi “dano trochę wytchnienia cyborgom na lotnisku”, aczkolwiek jest to próba usprawiedliwienia tego, że- jak sami stwierdzili- “zostali wysłani na rzez”. Tylko jeden oficjalny komunikat ukraińskiego dowództwa mówi o 23 zabitych w tym czasie.

Donieckie lotnisko, a raczej to co  z niego zostało, wkrótce po tym zostanie całkowicie opanowane przez siły Donieckiej Republiki. Przez długie miesiące pośród ruin będą odnajdywane ciała poległych Ukraińców, których nie wywożono, nie zakopywano- wszystko, aby ukryć straszne straty jakie ponosiły siły ATO dążące do zajęcia Doniecka.

Wraz z odepchnięciem przeciwnika poza klasztor i lotnisko, znacząco spadła liczba ostrzałów donbaskiej stolicy. Port lotniczy to nie tylko potężne budynki, ale również najwyższe wzniesienie w okolicy, a co za tym idzie- ukraińska artyleria nie ma już dogodnej pozycji do ostrzałów miasta.

Pełna foto-galeria:

 

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>