porosz

W dniu wczorajszym ukraiński prezydent Petro Poroszenko stwierdził, że w dobie wojny państwo musi mieć narzędzie obrony w postaci pozbawienia obywatelstwa “separatystów”, przyznał przy tym, że konieczna w tym celu jest zmiana konstytucji i prawodawstwa.

Słowa te odniosły się do projektu ustawy zakładającej pozbawienia obywatelstwa ludzi stanowiących zagrożenie dla podstaw bezpieczeństwa narodowego. Jednocześnie projekt nie określa kto dokładnie stanowi takie zagrożenie, a że jest wymierzony w powstańców w Donbasie- to nie ulega wątpliwości. Inna sprawa, że wojna trwa już ponad półtora roku, a coraz to dziwniejszych pomysłów w Radzie Najwyższej nie brakuje.

Trwa wojna o której Ukraina mówić chce, zwłaszcza kiedy równocześnie wyciąga rękę w geście “daj”, ale jej przyznać nie chce. Wiązałoby się to z określeniem wroga. Jak wiemy uchwałą RN za agresora uznana została Rosja, ale Kijów nie walczy z agresją wzdłuż granicy na północ od Ługańska, ani tym bardziej na Krymie. Kijów walczy w Donbasie, gdzie większość działań opiera się na wystrzeliwaniu pocisków, gdzie popadnie i oskarżaniu powstańców o ostrzeliwanie się samych- taki pakiet standardowy.

Jednocześnie Kijów z pomocą ślepych ludzików z mikrofonami i kamerami uknuł pojęcie wojny hybrydowej jaką to prowadzi Moskwa, jednak wojny realnej już prawo ukraińskie nie dostrzega, bo gdzie jest chociażby wzmianka o stanie wojennym? Tak więc Kijów nakręca atmosferę wojny, lecz powstrzymuje jej eskalację, aby nie skończyła się ona stanem faktycznym (dla nich).
Stwierdzenie stanu wojny w Donbasie, ale nie takie,że coś się powiedziało, bo coś powiedzieć należało, ale rzeczywiste- prawne, oznaczałoby uznanie państwowości Doniecka i Ługańska, a tego Kijów nie zrobi. Ukrywa się więc za plecami adwokatów,którzy zaczynają mieć powoli dosyć krnąbrnego klienta.
Wracając do ustawy. Zgodnie z powtarzaną jak mantra frazą ukraińskiej władzy separatystami są osoby wspierające powstanie na Donbasie (i dalej: w Charkowie, Odessie etc). Czyli w rzeczywistości wszyscy, którzy wzięli udział w referendum, wyborach, pracują w administracji, służą w wojsku- słowem, ci którzy nie wyjechali.Czy ustawa konsekwentnie pozbawi obywatelstwa około 2 milionów ludzi? Czy też będzie stosowana na wyrywki?
Tylko, że bohaterowie ostatnich zadym w ukraińskim parlamencie znajdują się tam w znacznej mierze dzięki sponsorowanym zamieszkom, tzw. Majdanowi, którego myślą przewodnią były europejskie aspiracje. I chociaż dzisiaj mało kto chce Ukrainy w Unii Europejskiej, to Kijów na każdym kroku zdaje się z uporem maniaka negować taki fakt i podkreśla jak to broni “demokracji i wolności”.

Tymczasem europejskie standardy (czy chociażby ratyfikowane konwencje praw człowieka) zabraniają pozbawiania obywatelstwa. Dla Kijowa powstanie w Donbasie to nie zryw, ale terroryzm co znaczy, że prawo traktuje powstańców jak przestępców- dlaczego, więc nie zabierać obywatelstwa złodziejom, łapówkarzom, czy dowódcom wydającym rozkazy rakietowych ostrzałów oktabryjskiego szpitala? Swoją drogą dlaczego nie zabrać więc obywatelstwa tym, którzy skakali na Majdanie?

Jednocześnie ustawa taka byłaby ukłonem w stronę Donbasu, gdyż ten mógłby wykorzystać to jako stwierdzenie stanu faktycznego- Donieck i Ługańsk nie stanowią już części Ukrainy,zwłaszcza jeżeli ta oficjalnie swoich dawnych obywateli po prostu nie chce.
Tak, czy owak Kijów po raz już kolejny pokazał swoje schizofreniczne oblicze, w którym “jedną ręką daje, a drugą zabiera”. Jak długo społeczność międzynarodowa będzie mogła akceptować metody rodem z Sierra Leona w niemal centrum Europy? Zapewne tak długo, jak długo posłuszne media będą umiejętnie fałszować obraz sytuacji, a widzowie będą sobie wmawiać, że ich to nie dotyczy.

Dawid Hudziec

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>