Oleg przed wojną miał firmę budowlaną, niewielką-taką jakich u nas są setki. Obecnie firmę prowadzą krewni. Oleg nie ma czasu już na takie rzeczy, jest komendantem policji wojskowej w Starobeszewie. Wraz z ze swoimi zastępcami: „Edem” i „Sierżantem”, pilnują porządku w mieście, pilnują aby nikt nie zakłócał już spokoju ludziom- najbardziej jednak czekają. Na Ukraińców, na prywatne armie ukraińskie … .

Oleg przed wojną miał syna. 23-latka nie zainteresowanego w ogóle takimi rzeczami jak polityka, nacjonalizm, separatyzm. „Miał syna” ponieważ zabrała go wojna.

Nie, nie wojna…wojna zabiera kulą, zabiera pociskiem, syna Olega nie zabrała wojna… .

W lecie, miasto znajdowało się pod władzą ukraińską, jednak ciężko nazwać to władzą-pod terrorem ukraińskim. Jeszcze w Polsce słyszałem opowieści o bandytyzmie jakiego dopuszczają się ukraińskie oddziały- myślałem sobie „ przerysowane to wszystko, przecież takie rzeczy już się nie dzieją”, a później przyszły opowieści ludzi ocalałych w Iłowajsku, Niżnej Krynce, a teraz w Starobeszewie. Trzeba wysłuchać tych ludzi, aby uwierzyć i zrozumieć.

Oleg wyjechał do Doniecka, gdzie wstąpił do Milicji Donbasu, jego syn został wraz z dziadkami w mieście, wtedy przypuszczano, że wojna dotyczy tych, którzy walcza z automatem w dłoniach, że nawet można popierać strony, ale to żołnierze walczą. Straszliwa pomyłka.

Kilkunastu chłopaków zostało zastrzelonych za to, że popierali Opołczeńców. Kilka domów stanęło w płomieniach, zupełnie tak samo jak w Iłowajsku- tam „pretekstem” były znajdowane rosyjskie paszporty i książki. Syn Olega miał mniej „szczęścia”, jako syn oficera z Milicji, został ciężko pobity, skatowany- następnie przywiązany do BTR-a i przeciągnięty po asfalcie. Zmarł wskutek zdarcia skóry i uszkodzenia organów wewnętrznych. Na jego pogrzeb przyszli jego oprawcy, „żołnierze” z batalionu Azow. Mieniący się wyzwolicielami…otoczyli zebranych żałobników i sfilmowali każdego przybyłego.

Dziadek zamordowanego chłopaka miał więcej szczęścia-pobitego, wyrzucili z pędzącego samochodu-ale przeżył. Przeżył i pamięta i poświadcza.

Starobeszewo padło ofiarą polityki zastraszenia ludności Donbasu., miasteczko znajdowało się tuż przy ukraińskich liniach obronnych, „wyzwoliciele” spod znaku SS…tryzuba, wiedzą doskonale, że nie są tu pożądani, dlatego ktoś dał rozkazy pacyfikacji ludności, aby sparaliżować ją strachem. Dlatego z kolejnych miejscowości zajętych przez Ukraińców płynie ten sam obraz terroru, dlatego w Odessie, Charkowie, Zaporożu Służba Bezpieczeństwa Ukrainy aresztuje nawet za posiadanie wstążki Św. Jerzego, dlatego Donieck i Ługańsk „były” pod ostrzałem. Jest to obraz w który ciężko uwierzyć jeżeli się jest setki kilometrów stąd- zwyczajnie: dla normalnego człowieka jest to niepojęte, póki się o tym nie przekona.

Ludność Donbasu miała zostać zastraszona, zagłodzona, unicestwiona- tak się nie stało; ludność Donbasu połączyła siły, stała się silniejsza i czeka- czeka na dzień zapłaty.

 

Poniżej link do wywiadu z zastępcami Olega:

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>