00025HXZVY6W4SP6-C209

Już to mówiłem, ale powtórzę: moim zdaniem wojna w Donbasie się skończyła, a dokładniej uległa przymrożeniu. Nie zamrożeniu, lecz przymrożeniu, tak jak podczas okresów “zawieszenia broni” było tylko przygaszenie ognia. Skończyła się ona zasadniczo wtedy, kiedy miała się zacząć na nowo: na wiosnę. Tymczasem oczekiwana przez każdego ofensywa z dowolnej strony nie miała miejsca. Pojawiały się tylko teatry zdarzeń: Debalcewo, Marinka,oraz Mauriopol-Szirokino. Oraz lotnisko.
Walki o lotnisko są często kompletnie nierozumiane, zarzuca się obu stronom, że dla kwestii prestiżowych prowadzono tam niszczycielską kampanię, a nawet pojawiły się głosy, że mają na nim lądować samoloty zaopatrzeniowe- gdyby nawet infrastruktura przetrwała to żaden samolot nie będzie lądował kilometr od stanowisk przeciwlotniczych.
Lotnisko było i jest kluczem to serca Doniecka, najłatwiejszym. O ile z zachodu trzeba się przebijać przez zamieszkałe tereny przemysłowe z gęstą zabudową, o tyle rajd od północy daje bardzo duże szanse powodzenia. I tylko z tej strony ma ono na wartości. Oczywiście jest wartościowe do uderzenia na Piaski- Awdiejewkę, ale taka operacja wymaga dużych sił (o czym powstańcy się przekonali) i służy tylko zabezpieczeniu terenu samego portu.
Pamiętam wzajemne wykluczające się wypowiedzi ukrainskiego prezydenta,który po upadku portu uznał, że nie ma on wartości, a generała tejże armii mówiącego, że Ukraina odzyska te ruiny,bo stanowią klucz do zwycięstwa. Oczywiście przez kilka dni udawali uparcie, że terminale wcale nie zostały zdobyte pomimo, że odbywały się tam konferencje prasowe. Kłamstwa nigdy nie wyjaśnili. I z drugiej strony media rosyjskie prześcigały się w co-kilkudniowych doniesieniach o zdobyciu zabudowań.
Dzisiaj front się nieco odsunął na północ, wystarczająco, aby osłabły ostrzały Doniecka- oczywiście nie całkowicie, to jednak wraz z ofensywą sytuacja uległa ogromnemu polepszeniu na całe miesiące.
Likwidacja kotła w Debalcewo, oczywiście moim zdaniem, została przyklepana pod stołem w czasie wokół II rozmów mińskich. Niepełne okrążenie tego miejsca nie trwało tydzień, czy dwa, aby wojska ATO nie mogły się przygotować na atak/obronę i przecież tam nieustannie trwała walka. Obecność ukraińskich sił i to znacznych, stanowiła ogromne zagrożenie dla łączności pomiędzy obiema powstańczymy republikami i tolerować takiego klina- zwłaszcza DRL nie mogła. Obrona wojsk rządowych to chaos, kompletny brak odgórnych rozkazów,brak porozumienia i planu- można to zrzucić naturalnie na brak kompetencji pośród dowódctwa,ale czy słusznie? W trakcie ofensywy władze DRL jakzwykle wszędzie widziały kilka tysięcy zagranicznych najemników i nagle się okazuje, że nikomu nie utrudniono wyjazdu- wręcz go ułatwiono- sprzęt pozostawiony przez wyjeżdzające wojsko był imponujący i jakby to dziwnie nie zabrzmiało: długo nie było go komu pozbierać.
Zarówno walkom o Debalcewo, jak i Marinkę towarzyszyły również starcia na całej granicy i chociaż były one czymś gwałtowniejszym na tle sąsiednich dni to jednak nie wyróżniały się niczym wielkim jeżeli spojrzeć na całość. Gdyby dochodziło do momentów przełomowych to strony wykorzystywały by posunięcia wroga,do ataku w kotle DRL sćiągneło siły z zachodu, czego kompletnie nie wykorzystały wojska ukraińskie. W trakcie walk o jakiekolwiek miasto/wieś, wszyscy przekrzykują sie w tym ile to domów zostało zniszczonych i przez kogo, tymczasem taka jest natura wojnay w warunkach miejskich: żołnierz wykorzystuje wszystko, aby walczyć i przeżyć i robi to samo jego przeciwnik, w tej chwili miasto staje się po prostu linią frontu, a nie obszarem cywilnym. Dosyć często te same zabudowania są ostrzeliwane przez obie strony, najpierw przez atakujących, a pózniej przez dotychczasowych obrońców.
Marinka to nagłośnione starcie przez wygłodniałe media. Kilkumiesięczna cisza doprowadziłą do tego, że kiedy już do czegoś doszło to na miejscu zdarzenia było więcej dziennikarzy niż osób zainteresowanych. Naturalnie walki zostały medialnie wykorzystane przez obie strony prześcigające się w maksymalizowaniu osiągnięć swoich i strat przeciwnika. Dla Ukraińców było to powstrzymanie powstańczej ofensywy, a dla powstańców ukraińskiej- i wszystko w tym temacie.
Obecnie trwa debata pomiędzy OBWE, Ukrainą, a DRL o utworzenie z Szirokino strefy zdemilitaryzowanej. Decyzji takiej sprzeciwia się Ukraina uzasadniając to tym, że zdobycie go (podkreślić-zdobycie) wymagało ogromnego wysiłku. Bzdura. Podobnie jak za bzdurę uznaje słowa Basurina, że miasteczko zostało oddane, aby uniknąć dalszych zniszczeń. Po to się atakuje jakiś cel, aby go zająć, albo osiągnąć z tego korzyści, a nie żeby nagle na mocy układu oddać go pod zarząd przez przez nikogo nie lubianych obserwatorów. Z Szirokino nie pozostały “kamień na kamieniu”, ludność wyjechała, bądz została ewakuowana (aczkolwiek pewnie ktoś w piwnicach został), tłumaczenie odwrotu ochroną gruzów…kpina.
Demilitaryzacja strefy z umiejscowieniem tam obserwatorów, oznacza, że każda atakująca strona zostanie z miejsca okrzyknięta agresorem. I co z tego? Od miesięcy każdy każdego tak nazywa, Azov nawet pogonił OBWE ze stanowisk i co? Misja Pokojowa jakaś się szykuje? Nie. Strefa może stanowić bufor obronny dla DRL i zaporę dla Kijowa na którą zgodzić się nie może. Uważam, że dezycja o odwrocie, zwłaszcza tak beznadziejnie uzasadniona, była słuszna. Teraz zachęcone sukcesem wojska ukraińskie mogą zechcieć maszerować na Nowoazowsk, odcięcie DRL od morza było by początkiem jej militarnego końca. Warianty są dwa: bezpośrednie uderzenie na Bezimiennoje, albo atak na Sachankę. Rajd na tą drugą miejscowość to kocioł idealny. Wojska kijowskie znajdą się niczym na strzelnicy i powstańczy wypad z Sachanki moze je unicestwić- do Morza Azowskiego nie uciekną. Podobnie atak na wspomnianą miejscowość to wystawienie się na celownik- pat? Jeszcze nie, ponieważ front można przerwać w wielu miejscach.
Jednak nie widzę woli ze strony ukraińskiej do decydującego uderzenia. Jakkolwiek by sobie tego nie życzyć to przewaga w środkach jest po stronie Kijowa. Armia DRL dopiero się tak naprawdę formuje i brakuje jej wszystkiego, także ludzi. Era romantycznych ochotników już się skończyła, tak samo jak czas dla tych,którzy liczyli na zarobek z wojennego chaosu. DRL staje się państwem w pełnym tego słowa znaczeniu i podobnie jak Polska, czy Rosja, nie będzie wolne od patologii, biurokracji i błędów. W ostatnich dniach rozpoczęto wypłaty zaległych 2-3 miesięcznych żołdów, przez ten czas większosć tych, którzy chcieli zarabiać, ale nie walczyć- już odeszła z armii, specjalnie opozniano wprowadzenie kontraktów, aby im w tym nie przeszkadzać. Ci którym zamarzyło się watażkowanie poznali znaczenie określenia “aresztowany podczas strzelaniny”.

Armia się oczyszcza, jednocześnie jakiekolwiek sny o rewolucjach przestały już mieć moc. I jednocześnie ta armia nie ma sił do marszu na Kijów.Nie może go nawet zrobić, podobnie jak armia kijowska nie może dokonać frontalnego ataku na Donieck. Każda z tych decyzji oznacza, że i USA i Rosja wkroczą do akcji- skutki mogą być nieprzewidywalne.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>