ac8d174f54781bdb47de5b7fa851624a

Ukraiński prezydent Petr Poroszenko podpisał dekret w sprawie sankcji przeciwko Rosji, zgodnie z którym na czarnej liście znalazło się 400 obywateli FR, oraz 90 firm. Kijów rozszerzenie sankcji uzasadnia tym, że rosyjscy przywódcy wspierają dążenia Donbasu do przeprowadzenia wyborów samorządowych.
Zdaniem Poroszenko toczącą się obecnie wojna jest walką nie tylko o suwerenność i integralność Ukrainy, ale także o wolność i demokrację, o wartości europejskie. Pozostaje otwarta kwestia z kim Ukraina prowadzi wojnę. Z Rosją? A może z Republikami, których nie uznaje? Prowadzi wojnę bez stanu wojennego, a nawet wyjątkowego na terenie całego kraju.

Przeciwstawia się organizowaniu wyborów, czyli prawu ludności do samookreślenia. “Wartościom europejskim” kompletnie nie przeszkadzała analogiczna sytuacja w Kosowie, gdzie nikt się nawet o referendum nie pokusił. W sytuacji Krymu i Donbasu już następuje przebiegun(k)owanie “demokracji”.
Zgodnie z umowami Mińsk- II, które to przecież Kijów uznał za obowiązujące, wybory w Donbasie mają się odbyć na warunkach uzgodnionych pomiędzy DRL/ŁRL, a Ukrainą. Tymczasem w Radzie Najwyższej forsuje się projekty zmian, których właściwie przedstawiciele Republik na oczy nie widzieli. O tym, że Ukraina rękami i nogami broni się przed odwołaniem blokady ekonomicznej nie wspomnę.
Żadne z postanowień mińskich nie zostały wypełnione i już mówiłem: nie zostaną wypełnione, póki nie powstaną nowe okoliczności, a za takie można uznać jedynie całkowitą zmianę sytuacji politycznej.
Obecnie Ukraina to państwo roszczeniowe, od każdego coś chce, od każdego żąda, a w zamian wesoło macha banderowskimi flagami i piszczy o niemieckim wyzwalaniu spod władzy ZSRR.
Wojna na embarga pomiędzy Ukrainą, a Rosją ma w tle umowy z Unią Europejską. Zgodnie z traktatami (a raczej traktacikami), jeżeli Kijów chce zmierzać ku “zachodowi” to musi powoli i raczej po cichu, zmieniać swoje prawo. Ostatecznym celem jest, aby Ukraina nie importowała do/z Rosji. Niewątpliwie Bruksela rozwiąże kwestię konkurencyjności ukraińskich tanich produktów z błyskawiczną precyzją, o to, że Poroszenko podpisze co trzeba nikt się nie obawia. Ukrainę czekają więc “prywatyzacje”, “restrukturyzacje”, “dostosowania norm”, “ustawy o konkurencyjności” i w efekcie stanie się rezerwuarem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu. Znajome?
I tak niepojęte dla “zachodu”, że powyższa perspektywa się nie spodobała kilku milionom ludzi, którzy pracując na utrzymanie swoich rodzin nie mieli czasu sobie “poskakać”.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>