uid_05bc70355c218bd6672632095f23e71e1404063881063_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355

Największy “problem” na arenie międzynarodowej tkwi dla Rosji w niej samej i nie chodzi wcale o Putina, Miedwiediewa, czy o to jak się państwo nad Wołgą, Uralem i Jenisejem nazywa. Chodzi o samą Rosję.
W Polakach od 25 lat co najmniej, konsekwentnie zabija się jakiekolwiek zorganizowane formy politycznego patriotyzmu. Negacja idei narodowych rozpoczyna się już na poziomie zrównania nacjonalizmu z faszyzmem, a dalej z nazizmem.Podobnie robi się z jakimikolwiek ruchem nawiązującym do socjalizmu- stajesz w obronie eksmitowanych? Jesteś czerwonym zbrodniarzem. Nic więc dziwnego, że popularność zdobywają ruchy wolnościowe- stanowią one jedyną formą opozycji,której w swej nieopatrzności system pojęć i “indeksu zakazanych słów” nie zdążył jeszcze zdyskredytować. Jeszcze.
Nie jesteśmy w tym osamotnieni, bo podobne myślenie kreuje się we wszystkich “nowoczesnych” krajach bez wyjątku. Tutaj kością w gardle staje Rosja. Państwo,które po upadku komunizmu nie dorobiło się żadnej ideologii przewodniej staje się oto celem głównym numer jeden na arenie międzynarodowej. Co takiego nadzwyczajnego zrobiła Federacja w Osetii, czy Gruzji? Pilnowała swoich interesów w sposób nieodpowiedzialny w dzisiejszym świecie. Teraz wroga trzeba zdemonizować, ogłosić terrorystom, najlepiej dać mu jeszcze broń do ręki i dopiero wtedy można rozpocząć najsłuszniejsze humanitarne bombardowanie miast wraz z ich mieszkańcami, szpitalami, szkołami.
Tymczasem Rosja odpowiedziała na apele ludności, odpowiedziała na gruzińskie prowokacje i z całym swoim urokiem rozdeptała przeciwnika. Niczym tytaniczny niedzwiedz dopadła sarnę i zamiast rozpocząć jakąś akcję PR zwyczajnie rozsiadła się w mateczniku. To samo zrobiła na Krymie, inkorporując go i mając w największej pogardzie krzyk zachodu. Odnośnie Donbasu dosyć długo to właśnie rosyjscy przywódcy byli najbardziej zdezorientowani nową sytuacją.
Problem Rosji polega na polityce USA. Te już dawno zrównały by humanitarnie (oczywiście) z ziemią Łotwę, Estonię i Ukrainę- pod maską obrony narodowości naturalnie. I krzyczały by przy tym w niebogłosy jaką są ofiarą tychże terrorystów. Nie bez powodu Ukraina swoją kampanię wojenną nazwała ATO.
Najważniejsze nie jest jednak to co w Rosji jest, a co może być- wpływ.
Podczas,kiedy europejskie narody nauczono wstydzić się swojej tożsamości o tyle w Rosji poczucie dumy z bycia Ruskim jest naturalnym odruchem. Określenie “matuszka Rassija” nie jest wyświechtanym sloganem, ale faktycznie odczuwalną emocją. Przenika się to z pojęciem “Rosjanina”, a więc obywatela całego państwa, także jego historycznych form. I jak u nas w Najjaśniejszej, duma z husarii nie oznacza pochwały dla pańszczyzny, tak wiele historycznych symboli Rosji pełni rolę dekoracyjną.

 

Nacjonalizm Rosji nie jest zdolny do agresji, na ogromnych obszarach Eurazji, nacjonalizm ruski jest czynnikiem spajającym tożsamość narodu, “ruski mir” spaja mieszkańców znad Wołgi, z tymi znad Dniepru, czy Berezyny, ale nie ma w sobie woli podboju. Ma tęsknotę, solidarność i żal. Przez niemal sto lat nikt nie protestował wobec wcielenia Republiki Doniecko-Krzyworoskiej do Ukrainy,ponieważ to było jedno. Jednak nacjonalizm rosyjski może być ogromną siłą, kiedy zostanie zaatakowany- tutaj już nie raz historia pokazała, że można wkroczyć na ruską ziemię, można zwyciężyć wojny, bitwy, ale narodu podbić się nie da.I tą samą wolę przetrwania mają Polacy,którzy 123 lata niewoli wypełnili ciągłymi buntami powstaniami i nieustannym brakiem pokory.
Rosyjski instynkt nacjonalny, aczkolwiek będący odczuciem, a nie siłą polityczną, nieświadomie działa na zachód. Widzimy to w nieposłuszeństwie u Węgrów,którzy wybrali Orbana i dali mu mandat działania, widzieliśmy to w koalicji PiS-u, LPR-u i Samoobrony,kiedy dokładnie takie same nadzieje kierowały ludzmi nad Wisłą. Właśnie ten moralny konserwatyzm i instynktowny nacjonalizm, aczkolwiek tak różne w sformułowaniach, stanowią niebezpieczeństwo dla wszystkiego co z sobą reprezentuje zachodni liberalizm. Rosja jako państwo nie musi nic robić, nawet nie zamierza, a bez tego nieświadomie stała się podżegaczem w Europie. I dlatego stała się wrogiem numer jeden estabilishmentów Europy i USA. W najbliższych latach zapewne wzrośnie antyrosyjska retoryka opatrzona komentarzem dopatrującym się nad Wołgą faszyzmu.
Oraz komunizmu.
Wspomniałem o dekoracyjnej roli symboliki historycznej- to własnie dzieje się z symbolami komunistycznymi w Rosji. Ruchy de facto komunistyczne praktycznie wymierają, ostatnie wydarzenia jeszcze je podtrzymają na prawach konsolidacji społecznej, jednak jest to wciąż dla nas nie zrozumiałe, że takie same zjawisko mieliśmy jeszcze nie dawno u siebie, kiedy w kilka lat po “upadku” komunizmu, spadkobierca PZPR- SLD przejmuje niemal pełnię władzy w kraju. Ileż to razy się słyszało i jeszcze słyszy stęsknień za czasami,kiedy wszyscy mieli pracę, a państwo nieustannie zajmowało się budową. To samo dzieje się na wschodzie, aczkolwiek tutaj poczucie więzi z minionym ustrojem jest silniejsze z trzech powodów: tenże właśnie system zwyciężył niemiecką agresję zapobiegając zagładzie, temu systemowi zawdziecza się ogromny skok cywilizacyjny narodom zamieszkującym Rosję, oraz zwyczajnie u nich komunizm/socjalizm trwał dłużej i nie przybył z zewnątrz. Oczywiście z każdym z tych punktów należało by się rozliczyć, jednak tak rozumują ludzie na codzień, a przeciętny człowiek nie zajmuje się badaniem historii politycznej i filozofią- on odczuwa i pragnie.

Ile osób w Polsce ubolewa nad pańszczyzną? A ile jest dumnych z walczącej szlachty?
Ta tęsknota za szeroko pojętą sprawiedliwością społeczną już raz odbiła się na Europie, nie oszukujmy się- gdyby nie widmo komunizmu to nigdy nie powstały by związki zawodowe i cała reszta socjalek. W czasach potęgującej się samowolki koncernów, spółek, banków- będących w coraz większym kontraście z sytuacją przeciętnych ludzi na fali socjalnego niezadowolenia może dojść do wielu nieprzewidzianych zdarzeń.
Dlatego Rosja zostaje spychana na tory izolacji, aby jej nacjonalizm i socjalizm nie mogły amanować na zachód. Jest to ogromnie ryzykowna gra ponieważ bezpośredni atak na Rosjan wzbudzi wolę walki, obniżenie stopy życiowej wzbudzi protesty “za chlebem i pracą”, a przy tym wszystkim władzę na Kremlu może coś zwyczajnie zmieść. Tylko to samo może również zmieść zachodnią polityczną agresję. I zarówno politycy po obu stronach Atlantyku i i ci w Moskwie o tym wiedzą i grają w jednej lidze.

Wszystko teraz skupiło się w Donbasie, ponieważ tutaj trwa walka, której międzynarodowi gracze rozstrzygnąć inaczej nie mogą

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>