Przedwczoraj moje istnienie “odkrył” ukraiński portal (https://psb4ukr.org/criminal/xudzhec-david-dawid-hudziec/ ) będący przybudówką Służby Bezpieczeństwa. Zostałem na nim zaprezentowany jako osoba zagrażająca światowemu bezpieczeństwu/integralności Ukrainy/wolności i demokracji. Kilka manipulacji wymaga wyjasnieniu, ponieważ czytelnik, który nie zada sobie trudu poszukiwania prawdy może być łatwo oszukany przez medialne koncerny mające przewagę w liczbie i środkach.
Portal podaje, że wstąpiłem w szeregi “nazistów” rosyjskich, tj. Grupy Dywersyjno-Szturmowej Wywiadu “Rusicz”, ponieważ tak brzmi ich pełna nazwa. Dowodem na to ma być moje zdjęcie z bodajże karabinem AK-47, oraz w kurtce wojskowej z emblematem grupy. Nie wiem w jaki popłoch wpadłyby teraz służby gdybym sobie zrobił zdjęcie z naszywką np. batalionu Azov- zapewne świadczyłoby to o moim udziale w tej przestępczej formacji? Prawo symetrii.
Dalej służby stojące za wspomnianym wpisem sugerują, że mogę się posługiwać również bułgarskim paszportem. Cóż, albo jest to marna manipulacja, albo “śledczemu” brakło inteligencji, aby przeczytać opis fotografii. Zdjęcie polskiego i bułgarskiego paszportu, zestawione z emblematem Rusicz zostało pierwotnie opublikowane przez dowódcę tej grupy, jako informacja o nowych ochotnikach pochodzących właśnie z tych krajów.
Dziwnym trafem z kolei wczoraj ukraiński prezydent Poroszenko podpisał kolejną czarną listę osób objętych sankcjami, na której znalazłem się również ja. Dlaczego? Obecnie niepochlebnie o Ukrainie wyraża się wielu dziennikarzy w Polsce, by z uszanowaniem wymienić chociażby panią Zofię Bąbczyńską-Jelonek, bądz też pana Krzysztofa Podgórskiego, pomimo to nie znalezli się oni na tej liście? Nie bardzo wiem co SBU chce osiągnąć w ten sposób. Na Ukrainę jechać nie zamierzam. Dla Kijowa granicę “ukraińsko”-rosyjską przekroczyłem nielegalnie, a przykład Tarasa Mirnego aresztowanego przez SBU za wykonywanie pracy operatora kamery w Novorossia TV jest wystarczającą przestrogą, aby się w paszczę hieny nie wybierać.
Na liście sankcji znalezli się także dziennikarze BBC i tutaj reakcja redakcji była natychmiastowa: żądanie anulowania ich zakazów wjazdu. Poroszenko przy okazji oświadczył, że wolność słowa jest dla niego najważniejsza. Czyżby? Co w takim razie robię ja i inni dziennikarze na wspomnianej stronie? Czy może “wolność słowa” obejmuje tylko duże koncerny medialne?
Może powodem sankcji jest moja “ścisła współpraca z władzami(…)” jak to się ubzdurało kiedyś w NaTemat.pl? Tylko ja znowu sobie nie przypominam, abym z władzami jakimikolwiek współpracował. Z kolei Noworosyjska Agencja Informacyjna nie jest własnością rządu, tylko Pawła Gubrajewa, który  nigdy nie ingerował w moją pracę, co chyba na zachodzie jest niezrozumiałe całkowicie. Może znalazłem się na liscie, bo portale takie jak Kresy.pl, czy też większe Radio Zet, albo Dziennik Zachodni rok temu radośnie oznajmiły, że jestem bojówkarzem w Doniecku. Mniejsza z tym, że zostało to zdementowane już na dziesiątki sposobów, ale nikt się o słowo sprostowania nie pokusił. Natomiast ochoczo powtarzają, że pracuję w Doniecku, a co za tym idzie koniecznie na pewno terrorysta. Może dla odmiany jakieś “media” odniosły by się do materiałów o Donbasie jakie przez ten czas opublikowałem?
Decyzja władz ukraińskich niczego absolutnie nie zmienia, nie ma najmniejszego wpływu na moją pracę, czy też plany na przyszłość, jest po prostu bez znaczenia- świadczy jednak o poziomie tej “wolności i demokracji” o którą walczy zdaniem Poroszenki Ukraina.
Dzisiaj mija dokładnie rok od mojego przyjazdu do Donbasu

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>