wns_0281

Tam po lewej bezpośrednie trafienie rakietą w dach, domu już nie ma. Ludzie, którzy tam mieszkali teraz się błąkają próbując ułożyć sobie życie- mieszkają to tu, to tam.- opowiada „Maksim” , mieszkaniec Oktabryjska oprowadzający nas po ulicy Zoologicznej- Tam również trafienie, mężczyzna chwile przed tym wyszedł z domu, cudem przeżył, poszczęściło się mu, ale domu już nie ma- kontynuuje „Maksim”- Po prawej piętrowy budynek, tam mieszka samotny emeryt, odłamki zniszczyły elewację budynku, okna już wstawiliśmy.

Po przejściu kilkudziesięciu metrów dochodzimy do małego domu, mieszka tam „Dziadek”, człowiek, któremu pomagają nieliczni sąsiedzi. Po przejściu wylewu ma duże trudności z mówieniem i chodzeniem, nie może pracować, jest sam- jego syn zginął. Dom w którym mieszka również ucierpiał od ostrzałów, ściany „zdobią” dziury po odłamkach.

Nieco dalej mieszka kobieta, samotna matka z dwójką dzieci. Żyją tak trzeci rok pod ogniem ukraińskiej armii- wyjeżdżać jednak nie chcą- nie zostawią domu na niepewną łaskę szabrowników.

  • Już sam nie wiem, czym nas tutaj nie ostrzeliwali.- opowiada „Maksim”- były i ostrzały z Huraganów i Gradów, czym „powietrze zaminowali”, że ciężko oddychać było. W tamten dom- pokazuje kolejny zniszczony budynek- trafiono pociskiem z fosforem. Nie można było pożaru ugasić. Ludzie szczęśliwie akurat wyjechali w odwiedziny do córki.

Mijamy następny dom, trzy trafienia rakietami GRAD. Ludzie przeżyli- zdążyli ukryć się w piwnicy. Obok również uderzyli z tego samego, a w domu było troje dzieci. Chwała Bogu, że nikt nie ucierpiał.

Ciężko tutaj żyć, ale mamy wodę, gaz i prąd- mówi „Maksim”- wielkie uznanie dla służb komunalnych. Gdyby nie oni, nie wiem co by z nami było. Nie jeden raz bywało tak, że zaraz po ostrzale przyjeżdżali naprawiać i wpadali pod kolejny ogień- i pracowali, bohaterowie.

Podjeżdża do nas biały, mały furgon dostawczy. Jego kierowca to ojciec trójki małych dzieci. Kiedyś mieszkali w budynku obok którego właśnie przechodzimy. Mały, przytulny domek z poddaszem. Świetne miejsce na wychowanie potomstwa- szkoły blisko, do centrum Doniecka niedaleko, a jednocześnie cała okolica to spokojne przedmieście. Było- jeden pocisk trafił na podwórze, drugi uderzył prosto w dom.

Przeszliśmy tylko przez jedną ulicę w Oktabryjsku. Jedną z wielu, gdzie zniszczone domy widać częściej niż te, które ocalały. Tutaj budynek nie uszkodzony chociażby przez odłamki- należy do rzadkości. W takich miejscach pozostało niewielu ludzi, ci którzy zostali próbują tylko przeżyć. Wielu z tych, którzy wyjechali- również nie ma lekko.

11 grudnia 2016 roku do tych ludzi przyjechała Ludmiła Martjan, mieszkanka Niemiec niezwiązana z żadną organizacją, które zebrała pieniądze wśród znajomych i już za własne środki, po raz szósty zawitała do Donbasu. W samym tylko Oktabryjsku przekazała około dwudziestu paczek żywnościowych dla potrzebujących: inwalidów, bezrobotnych, samotnych matek, rodzin wielodzietnych, starców.

Ludmiła za swoją akcję została zaatakowana na stronach sieci społecznościowych za to, że przekazane paczki nie uratują ludzi, za to, że informacje o swojej pracy publikuje na swoim prywatnym portalu. Mówiąc szczerze: brzydzę się takimi komentatorami. Najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy siedzą w ciepłych domach i nie pomogą nikomu nawet złamanym groszem. Pieniądze jakie zebrała kobieta, można nazwać „wdowimi groszami”- to nie wielkie fundacje pomogły, ale ludzie, którzy często sami mają ogromne problemy. Martjan rozliczyła się z każdego otrzymanego eurocenta, długą i kosztowną podróż odbyła nie otrzymując na to od nikogo żadnej pomocy, a sama jest człowiekiem niebogatym. Każda osoba, która otrzymała wsparcie została sfotografowana, aby darczyńcy mieli dowód na to, że ich pieniądze nie zostały zmarnowane.

– Popatrz pod nogi, dookoła siebie. Widzisz tutaj jakieś łuski? Jakieś okopy? Nie, ponieważ ich nie ma. Tutaj nigdy nie było żadnego wojska, a pomimo to ukraińska artyleria nie oszczędziła prawie żadnego domu. Tutaj mieszkają już tylko kobiety, dzieci i starcy- z kim więc Ukraińcy tutaj walczą?- pyta retorycznie „Maksim”

+ Ludmile w jej pracy pomagali wolontariusze Stowarzyszenia „Patrioci Noworosji”

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>