Od wczorajszego wieczora, poprzez cała noc, aż do teraz trwały kolejne próby odbicia lotniska z rąk powstańców. Atakowała 93. Brygada Zmechanizowana w sile 2 batalionów i kompanii czołgów przy wparciu artylerii. Atak został jednak odparty przez wojska noworosyjskie. Brygada miała stracić nawet do 7 wozów pancernych – 2-3 czołgi T-64 zniszczone ogniem bezpośrednim, 1-3 uszkodzone na minach i porzucone, 1 BMP-2. Obie strony podają, że ich przeciwnik poniósł duże straty w ludziach.

lotnisko

Walki trwały również wokół Aleksandrówki i Marinówki, pozorowany atak mający na celu odciągnięcie części sił powstańczych od lotniska. Wskutek ostrzału dzielnic: Piotrowskiej, Kujbyszewskiej, Kijowskiej, Kirowskiej, oraz Woroszyłowskiej zniszczone zostały transformatory, bądź zerwane linie przesyłowe, wielu ludzi spędziło noc bez prądu. Główne walki o lotnisko ustały około północy.

 

W mediach polskich trwa próba odwrócenia uwagi, jeszcze nie przyznali się przed opinią publiczną, że lotnisko zostało odbite przez powstańców- na razie szykują „manewry wymijające”. Pisałem kilka dni temu o tym, że równie istotne są działania wojenne wokół Dokuczajewska. Znajduje się tam klin wojsk ukraińskich z bardzo dużą siłą ludzką i techniką. Klin ten to pozostałość po letniej ofensywie wojsk ukraińskich. Taktyka powstańcza polegała wtedy na tym, aby wpuścić pewne siebie siły ATO w pułapkę, otoczyć na otwartej przestrzeni i zniszczyć, bądź zmusić do złożenia broni. Tak stało się pod Iłowajskiem. Pamiętamy chaos informacyjny mediów na linii EspresoTV-TVN, kiedy z zapowiedzi rychłego upadku powstania zrobiła się totalna zagłada batalionów znajdujących się przy granicy z Rosją. Klęskę próbowano przykryć wymysłami o tym, że to armia Federacji wkroczyła na Ukrainę. Pózniej dziennik „Fakt” pójdzie o krok dalej i ogłosi, że Rosjanie użyli broni jądrowej w Doniecku. Czemu więc „ofiara agresji” nie wprowadziła do tej pory chociażby stanu wojennego?

 

Pod Dokuczajewskiem utworzył się długi klin, którego zadaniem miało być rozcięcie obrony powstańczej i odseparowanie Ługańskiej i Donieckiej Republiki. Zawieszenie broni przerwało kontrofensywę zmierzającą do powtórzenia manewru spod Iłowajska.

Klin jest nie bezpieczny dla obu stron: wojskom ATO-wskim umożliwia gromadzenie sił przeznaczonych do uderzenia w stronę granicy z Rosją i w rezultacie rozdzielenie powstańczych armii. Pomimo, że powstały dwie republiki powołano jedno dowództwo wojskowe, jedną armię.

Jednak gromadzenie sił w pół-okrążeniu niesie z sobą te ogromne ryzyko, że z pół-okrążenia może powstać zamknięty odcięty obszar- powtórzenie Iłowajska może oznaczać dla Ukrainy ogromną klęskę polityczną i ciężkie do przewidzenia następstwa.

Podobna sytuacja znajduje się na północ od Mariupola, na wysokości Wołnowachy. Tam również zgromadzone są znaczne siły ukraińskie, których zadaniem jest okrążenie powstańców znajdujących się na południu. Wąski odcinek terytorialny jest łatwy do przecięcia, a ciężki do generalnej obrony.

Dlaczego więc trwają tak ciężkie walki o lotnisko? Ponieważ lotnisko to być, albo nie być Doniecka. Noworosja nie może sobie pozwolić na utratę stolicy, największego miasta i głównego ośrodka przemysłowego. Natomiast Ukraina nie może sobie pozwolić na niezdobycie tego miasta, aczkolwiek na pożytek informacyjny koniecznie musi zająć port lotniczy.

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>