WNS_0886-2

“Pokoju nam trzeba przedewszystkim, będzie pokój, reszta sama się ułoży”


Do Kominternowo jedziemy przez nadmorskie Bezimienne, stamtąd przecinamy drogę w Wesołym- niegdyś małej wiosce ukrytej w dolinie wśród stepów- niegdyś, ponieważ o tym, że ktokolwiek w niej mieszkał świadczą już tylko ruiny pochłaniane przez trawy. Wrak spalonego wozu bojowego piechoty przypomina o cięzkich walkach jakie miały miejsce w tej okolicy w zimie 2015 roku. Tuż przed wjazdem do Małego Kominternowo niemal jak symbol “witają” wieżyczki ukraińskich czołgów- jedyne ślady po dawnej obecności w tym rejonie sił ATO.


Kominternowo dzieli się na dwie części: Małe i Wielkie. To drugie znajduje się bezpośrednio na linii frontu, z ostatniego donieckiego blok-postu widać już ukraińską flagę. Małe Kominternowo zaczyna się 3 kilometry przed tym punktem, lecz i je dosięga wojna. W przededniu zawieszenia broni jakie miało obowiązywać od 1 kwietnia br. jeden z pocisków trafił w dom starszej kobiety, spłoneła część dachu, ona sama przeżyła tylko dzięki błyskawicznej pomocy żołnierzy z 9 Pułku.

W miejscowości, wg. spisu humanitarnego Międzynarodowego Czerwonego Krzyża mieszka około 150 ludzi. W zdecydowanej większości kobiet i osób w podeszłym wieku. Patrick Lanckaster, amerykanski dziennikarz od trzech lat mieszkający w Doniecku, przyjechał tam 21 kwietnia z pomocą humanitarną. Dzięki środkom zebranym w ramach prowadzonej przez niego akcji “Help Victims Ukraine War” mozliwy staje się zakup ponad 190 paczek żywnościowych- jak się okazaje, oprócz Czerwonego Krzyża, bardzo rzadko ktokolwiek dociera w takie miejsca z podobnym wsparciem.

Przed wojną większość mieszkańców prowadziła własne ogródki uprawne, teraz nie ma takiej mozliwości. Niejeden z ludzi tutaj żyjących został ranny próbując prowadzić takie prace. Jak mówi Aleksander, pracownik socjalny czuwający nad Kominternowo, kilka osób zgineło “niebezpośrednio” od działań wojennych. To ludzie starsi, którzy pod wpływem szoku dostawali zawału serca, albo wylewów- o nich nie wspomni żadna statystyka.

“Byłoby dobrze, gdyby ludzie [ z innych krajów] mogli w jakiś sposób pomóc zatrzymać tę wojnę, ona jest nikomu niepotrzebna. Gdyby był spokój moglibyśmy coś posadzić w ogródkach, chować zwierzynę, a tak się nie da- tylko czlowiek zacznie coś robić, a już kule świszczą”- stwierdza Aleksander dodając, że stamtad do linii frontu jest zaledwie 500 metrów. Podczas wydawania pomocy humanitarnej nawet przejeżdzajacy żołnierze zwrocili uwagę, żeby zakończyć jak najszybciej- duże zgromadzenie ludności może być tragicznym w skutkach celem. Szczęśliwie jednak udaje się szybko rozdać paczki, trwa spokój, jak stwierdza szyderczo jeden z mieszkańców: “Dopiero co było tutaj OBWE, jeszcze jakiś czas będzie normalnie, ale wieczorem lepiej być w poblizu piwnicy”.

“Klub” to budynek administracyjny, niegdyś mieścił się w nim sztab ukraińskiej armii. Przypomnę, że wg. tzw. “Porozumień Mińskich” Kominternowo miało znajdować się w strefie zdemilitaryzowanej. Nie pamiętam raportu OBWE, a tym bardziej relacji “zachodnich” dziennikarzy, która mówiła by o tym, że w urzędzie był wtedy ukrainski sztab, na terenie przedszkola baza czołgów, a na wjezdzie do wsi stacjonowały wojska ATO i cięzki sprzęt wojskowy, którego wspomniane pozostałości świadczą o tym po dzien dzisiejszy. Pamiętam za to obłudę mediów, kiedy to wojska DRL przepędziły stąd ukraińskie siły zbrojne. Kilka kilometrów dalej znajduje się Krasnoarmiejskie, gdzie budynki opuszczone przez kijowskich zołnierzy zostały zajęte siłami DRL. Reakcja mieszkańców: “Stacjonujcie gdziekolwiek, bylebyście już stąd nigdy nie wyjeżdzali”.


W “Klubie” obecnie znajduje się miejsce spotkań mieszkanców, mówiąc z lekkim sarkazmem. To schron dla tych, którzy mogą do niego dotrzeć, a nie mają własnych piwnic. “Operacja Antyterrorystyczna” oznacza dla mieszkańców takich rejonów trzeci już rok życia w strachu i w piwnicach. XXI wiek, niemal centrum Europy … .

W ramach prowadzonej akcji, Patrick Lanckaster przyjeżdza jeszcze do wsi Oktabrj mieszczącej się kilka kilometrów dalej. Pomiędzy nią, a Kominternowo rozciągają się okopy i pola minowe toteż musimy nadlożyć drogi, aby tam dojechać. Czeka tam już 30 mieszkańców, którzy również otrzymuja paczki żywnościowe. We wsi mieszka około 70 ludzi w większości bez środków do zycia, wsparcie okazuje się niewystarczające, może Patrickowi uda się zebrać pieniądzę na kolejny taki wyjazd- tutaj wszystko zależy od ludzi dobrej woli.
“Pokoju nam trzeba przedewszystkim, będzie pokój, reszta sama się ułoży”- słyszymy kilka razy zarówno w Kominternowo, jak i w Oktabrju. Wojna męczy wszystkich, zwłaszcza, że jej końca nie widać

Materiał przygotowany dla IA Novorossia

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>