lotnisko (2 of 3)

Kiedyś była tutaj wioska. Była- czas przeszły dokonany. Teraz są niedopalone bale, nieskruszone w pełni mury, cegły wyrzucone siłą uderzenia daleko od swojego muru. Kiedyś mieszkali tutaj ludzie, teraz błąkają się psy- nie sprawiają wrażenia głodnych- co jedzą? Mieszkańcy są jeszcze, prawda- tylko niekompletni: tu ręka, tam nadgryziony kawałek nogi.
Tydzień temu nastąpił chaos, wojska wyzwolencze się wycofały. Tak to ładnie w TV nazwali. Popłoch i anarchia, nikt nie powiedział, że “terroryści” idą. Nikt kompletnie nic nie wiedział. Dookoła komunikaty oddziałów, a w sztabie cisza- pózniej okazało się, że sztab wyjechał pocichutku dwoma busami nikomu nic nie mówiąc. Sprawiedliwie jeden samochód wjechał na blokpost, tylko tam już wyzwoleńców nie było. Do wioski dotarła wieść, że “separy” idą- mieszkańcy zaczeli wyciągać samogony , ser i wędliny: wszystko dla bojców kochanych mówili. Ku osłupieniu tych niosących wolność i demokrację, miejscowi nie ich mieli na myśli. Jeszcze większym zdziwieniem było dla nich, że takie zapasy przetrwały przeszukiwania domów- żołnierz musi jeść, a sztab nie posyłał żywności.
“Szef” wydał rozkaz wycofania się w stronę Kramatorska. Rozkaz brzmiał mniej- więcej: brać co macie pod ręką i dupy w BTR-y, już! Problem pojawij się tylko z tematem tej całej amunicji i sprzętu jaki by pozostał w wiosce- szczęśliwie “Szef” kazał wszystko zaminować- stąd pośpiech. Huk eksplozji był bardzo głośny. Zeznania “Szefa” też były głośne, pechowo dla niego, wybrał drogę ewakuacji nie w tą stronę. Trzeba było nie pić jak się mapy przegląda. Wjechali prosto na oddział Drugiej Republikańskiej. Chłopaki wzieli ich w niewolę, jeszcze wtedy nie wiedzieli, że w eksplozji zgineło kilkudziesięciu ludzi. Lepiej dla nich gdyby wpadli na Polaków, ci jeńców nie biorą.Za Wołyń czy jakoś tak… . Tyle w temacie tego co się stało z wioską.
Siedzimy, więc trzeci dzień kilka kilometrów od centrum Kramatorska. Tuż przed trzecim zawieszeniem broni, dowództwo wydało rozkaz otoczenia miasta, więc otoczyliśmy, ale co dalej? Mariupol II się szykuje- tam też poryli jak dziki całe miasto rowami, okopami i ustawiając artylerię wszędzie- ludzie posyłali zdjęcia wyrzutni ustawianych obok przedszkola- na budynku nazwa placówki, miasto, wszystko- w mediach powiedzieli, że to separy w Doniecku. Ostatnie bombardowanie lotnicze też pewnie my, a jakże.
Siedzimy i się nudzimy. Może niekoniecznie nudzimy- liczymy rakiety i pociski spadające wokół nas. Mówiłem, że jest zawieszenie broni? Dzisiaj znowu był ostrzał, standardowo zrobiliśmy herbatę i siedzimy sobie w najlepsze. No..nie wszyscy- Sasza dostał wczoraj odłamkiem w głowę- gdyby się schylił to by żył,ale on chciał być jak Giwi. Pijemy więc kolejną herbatę, kiedy w godzinę po bombardowaniu wpada trzech naprannych oficerów kopiąc kogo popadnie i wrzeszcząc czemu do kurwy nędzy nie siedzimy w schronie. Schron to ziemianka. Głupio się odezwałem mówiąc, że trzeba było odwiedzić w trakcie ostrzału.
Złamane żebro, może pęknięte.Gorączka. Chłopaki podrzucili mi ubrania. Nie jestem w szpitalu, leże sobie w tej ziemiance- za obrazę oficera zrobiono z niej mój areszt. Zajebista sprawa- zapierdalasz przez całą Rosję, żeby wspomóc braci, a oni Cię wrzucają do mokrego, zimnego dołu na 48 godzin.
Kończę, mam lokatora- jeden z tych co mnie kopał został zdegradowany i wrzucony do “celi” ze mną. Muszę mu wyjaśnić kilka spraw.Ręcznie

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>