obwe (1 of 1) (Kopiowanie)

Ostatniej nocy na terytorium Donieckiej Republiki spadło prawie 50 pocisków moździerzowych kalibru 82 i 120 mm. Pod ostrzałem znalazło się dawne donieckie lotnisko, Żabiczewo, rejon salonu Volvo- Center, oraz tereny w Aleksandrówce- czyli powstańcze pozycje obronne na północy i zachodzie stolicy.
Niemalże “w odpowiedzi” przedstawiciel misji obserwacyjnej OBWE Martin Sajdik przełożył swoją inspekcję na “kiedyś”. Za powód podano, że przyjazd taki może stanowić niebezpieczeństwo dla wysokiego pracownika misji. Cóż, inspekcje linii frontu w trakcie wojny (mniejszej,większej) bywają niebezpieczne, zwłaszcza jeżeli w powietrzu śmiga prawie 50 pocisków moździerzowych. Może więc OBWE przeniesie swoją działalność do fabryk czekolady Roshen należących do Poroszenki. Tam powinno być zdecydowanie bezpieczniej i rozgoryczeni mieszkańcy nie zaatakuja flamastrami samochodów obserwatorów. Najwyżej batonikami obrzucą.
Sytuacja jest na zasadzie miecza wiszącego na włosku.
Jak podaje Basurin, w rejonie Gorłówki i Doniecka zlokalizowano łącznie 63 ukraińskie czołgi:
W pobliżu Dyliewki, 9 km od linii frontu- 23 czołgi.
W pobliżu Zamożnij, 3 km od lini frontu- 19 jednostek.
W pobliżu Nowobachmutówki, granica z Jasinowatą i Donieckiem- 40 czołgów.
Nie są one gdzieś w pobliżu linii demarkacyjnej “zapewnionej” umowami mińskimi, ale zasadniczo w strefie bezpośredniego styku- 9 kilometrów dla czołgu to nie astronomiczna odległość, to nie I Wojna Światowa. Nie jest to też pierwsza taka informacja sporządzona przez wywiad DRL, a następnie przekazana OBWE. Co stanowi problem, aby jechać dokonać inspekcji? Oprócz naturalnie tego, że może być niebezpiecznie?

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>