epa_ukraina_ue_flaga_majdan_600

Na stronie głównej kanału informacyjnego 112.ua zamieszczono panel ankiety. Portal pyta w nim swoich czytelników, czy ich zdaniem jest możliwe, aby w 2016 roku władze ukraińskie odzyskały kontrolę nad okupowaną częścią Donbasu.
Ankietowani mają do wyboru następujące odpowiedzi:
1) Tak, jeżeli wojskowi (powstańcy-red.) zaczną realizację mińskich porozumień.
2) Nie, Rosja nigdy się na to nie zgodzi.
3) Jest zbyt wcześnie, aby prognozować, wszystko zależy od rozwoju sytuacji.

 

 

 

 
Cel ankiety jest jak najbardziej interesujący, niemniej sposób jej przeprowadzenia już wzbudza kontrowersję.
W samym tytule redakcja stwierdza, że Donbas jest okupowany, pytanie przez kogo? Można wspomnieć, ze dla Donieckiej i Ługańskiej Republiki obszary dawnych obwodów nie pozostające pod ich kontrolą, są również okupowane- wskazują otwarcie okupanta- Ukrainę. Tymczasem dla “Kijowa” Donbas jest okupowany, albo przez “kogoś”, albo przez Rosję z którą to jednak Ukraina w zadziwiający sposób nie prowadzi żadnych działań wojennych.
Pierwsza odpowiedz proponowana przez 112.ua sugeruje, że Donbas nie realizuje porozumień mińskich. W tychże układach władze Noworosji zobowiązały się do wycofania techniki wojskowej z frontu, przesunięcia terminu wyborów samorządowych, a dalsze postanowienia uzależniła od realizacji umowy przez stronę ukraińską. Strona ta zobowiązała się min. do zniesienia blokady ekonomicznej Donbasu, wypłaty zaległych świadczeń socjalnych dla mieszkańców DRL/ŁRL, konstytucyjnej decentralizacji kraju w porozumieniu z władzami Republik,oraz wycofania techniki wojskowej. Nie trzeba wnikliwych umiejętności, aby stwierdzić, że technika wojskowa częściowo pozostała na froncie, a z niemal codziennych raportów Ministerstwa Obrony DRL wynika,że ciężki sprzęt ukraiński jezdzi po froncie z miejsca na miejsce. Termin wyborów w Donbasie został przesunięty na kwiecień. Natomiast jak wygląda sytuacja z pozostałymi punktami umowy? Od 1 września nie zmieniło się absolutnie nic.
Druga sugerowana odpowiedz wskazuje na Rosję jako czynnik decydujący. Pamiętamy oczywiście o tym, że zarówno referendum o samostanowieniu Donbasu (jak również Krymu), oraz wybory do władz obu Republik nie są uznawane na Ukraine. Podobnie obecne władze tego kraju nie uszanowały niemiecko-francuskich gwarancji dla Janukowycza, że w zamian za nie-eskalację sytuacji na Majdanie, ówczesne władze w Kijowie przeprowadzą przyspieszone wybory. Tuż po przyjęciu tych gwarancji, tłum wtargnął do rządowych budynków, a prezydent opuścił kraj. Gwarantami porozumień mińskich jest Rosja, Francja, Anglia i Niemcy (Polski oczywiście nie dopuszczono nigdy do rozmów), dlaczego więc tylko Rosja ma do czegoś “nie dopuścić”? Ponieważ w mediach ukraińskich (i nie tylko) kreuje się obraz sytuacji wg.którego nie ma czegoś takiego jak donbaskie Republiki, a jest “okupacja rosyjsko-terrorystyczna”. W ten sposób wmawia się społeczeństwu, że trwa wojna z terrorystami, a nie z mieszkańcami, którzy powiedzieli Euro-Majdanowi “NIE”. Z kolei sama Rosja nieustannie podkreśla,że Kijów prowadzi wojnę z Republikami i to z nimi powinna rozmawiać.

Trzecia odpowiedz jest odpowiednikiem “nie wiem, nie mam zdania”
Dla przypomnienia, podczas wydarzeń na Majdanie, 112 starali sie obiektywnie relacjonować wydarzenia, za co zostali poddani fali krytyki, oraz różnym “rządowym inspekcjom”, kiedy pojawił się rząd Turczynowa, a pózniej Jaceniuka. Wtedy to zmienili słownictwo na bardziej odpowiadające realiom “europejskiej Ukrainy” i ludzie walczący w Donbasie stali się dla nich terrorystami, a nie jak wcześniej- milicją ludową. W tym też czasie z redakcji odeszło bądz zostało zwolnionych wielu dziennikarzy, którym nie odpowiadała nowa polityka “informacyjna”.
Jak widać, “pomajdanowski entuzjazm” ogarnia Ukrainę na każdym kroku, nawet jeżeli trzeba przy tym dosłownie zabijać etykę dziennikarską. Z takim modelem państwa, typowym dla totalitaryzmów, nasz wschodni sąsiąd jest niezłomnie przekonany o swoim rychłym akcesie do Unii Europejskiej.I niewątpliwie wielu dziennikarzy “wychowanych” w nowych realiach może liczyć na współpracę z np. Tomaszem Lisem, który od etyki dziennikarskiej jest również jak najbardziej daleki.
Dawid Hudziec

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>