Screen Shot 03-06-15 at 07.14 PM 001

Stoimy. Marszrutka zahamowała i nie jedzie. Trochę to dziwne w tej części świata, żeby autobus stał w korku. Żeby cokolwiek stało w korku. Takie sytuacje się zwyczajnie nie zdarzają odkąd znaczna część mieszkańców uciekła do kraju “agresora”, przed “wyzwolicielem”.

Pamiętam jak wskutek alarmu terrorystycznego (albo ćwiczeń saperskich) zamknięto most na Kalmiusie, co sparaliżowało część Doniecka. Zdziwienie, kiedy ludzie nie tylko nie złorzeczyli, ale wręcz zaczęli wspominać stare dobre czasy, kiedy przejazd przez centrum trwał 1,5 godziny, a nie 20 minut.
Przyczyna postoju się wyjaśnia: stoimy przed przejazdem kolejowym. Pojedzie pociąg. Taki z wagonami i po szynach! Dobra, dla ludzi przyzwyczajonych do widoku składów i złorzeczących na wieczne opóźnienia, jest to rzecz normalna. Tutaj nie. Duża część torów, składów, stacji została zniszczona, bądź wywieziona do kraju “oswobodzicieli’. Obecnie kursują pociągi do Ługańska i Rostowa i tyle i to od kilku miesięcy. Widok przejeżdżającego składu wzbudza więc uśmiech na twarzy.
Obecnie więc rzadkie zjawisko zakorkowanej drogi jest odbierane pozytywnie. Witamy w Donbasie.

Dworzec autobusowy w Jenakiejewo. Krótki postój i autobus na chwilę pustoszeje. Pasażerowie przenoszą się w stronę dworcowych popielniczek.
Obok marszrutki podjeżdża na rowerze mały chłopiec, ostrożnie stawiając swój dwukołowy dobytek na krawężniku.Wchodzi do pojazdu. Na oko ma może dziesięć lat, jest w czerwonej zabrudzonej kurtce, ciężko już określić jej pierwotny kolor, spodnie z lampasami i zimowe za duże buty z kożuchem. W oczach nie ma niczego, ani wstydu,żalu, smutku, śmiałości, radości,zainteresowania. Po prostu lekko spuszczone rejestrują pasażerów. Zwraca się do nich z niezrozumiałą prośbą, słowa wypowiedziane niemal szeptem, nieskładne, niedopowiedziane.Wyciągnięta dłoń i opuszczona głowa mówią więcej.

Na pograniczu miasta zjeżdżamy z głównej drogi na coś co ma ją w zasadzie zastąpić. Stale utwardzana zapasowa trasa. Nieco dalej, wycofujące się siły tzw. operacji antyterrorystycznej zniszczyły most, tak-że objazd odbywa się póki co wzdłuż nasypu kolejowego. Nasypu o który walczą obecnie hordy chaszczy jak by chciały połknąć to co człowiek stworzył, a później sam zniszczył. Po drugiej stronie znajdują się niskie domki, kilka z nich nosi ślady wojny. Dziury w ścianach, zwęglone dachy. Jest to abstrakcyjne tło dla nowiutkiego sklepiku spożywczego. Świeża biała i czerwona farba pokrywa jego elewację, a wyłożona na wejściu kostka brukowa lśni nowością.
I taki jest Donbas obecnie. Z jednej strony chaszcze porastające tony śmieci walczą, aby pochłonąć trud człowieczej pracy, z drugiej pośród ruin i opuszczonych domów wyrastają nowe budynki świecące czystością na tle szarości. A pomiędzy nimi droga, nierówna, dziurawa, na której wymijanie jest samobójstwem, a przyśpieszyć się nie da. Ale to droga wycięta pośród chaosu, zrobiona potem i krwią, twarda, stabilna i prowadząca dokądś.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>