Grupa monachijska (czy też normandzka- na jedno wychodzi) oświadcza, że są bliscy tego, aby w Donbasie weszło w życie porozumienie o wycofaniu ciężkiej artylerii poza linię frontu. Poza tym od 1 września obowiązuje faktyczne (w przyblizeniu) zawieszenie broni.
Rokuje to dobrze na przyszłość tylko, że ciężko w to uwierzyć, ponieważ to już było. I to nie raz.
A pozniej pojawiały się nieśmiałe doniesienia, że gdzieś jakiś pocisk mozdzierzowy nadleciał i zbiegły się wszystkie możliwe media w poszukiwaniu drzazgi. I znowu było cicho przez jakiś czas, aż do ostrzału np.Telmanowo, co przypominało skutki nalotu dywanowego.
Jaceniuk z Poroszenko szaleją prześcigając się w wizjach jak to Rosja się rozpada, Krym wraca tam gdzie być nie chciał, a bandyci rządzący republikami uciekają w popłochu. Można przejść obok tego obojętnie zwalając to na jakąs formę zatrucia alkoholowego, gdyby nie to, że premier i prezydent kraju prowadzącego wojnę to nie “Niesiołowscy”, żeby gadali co im się podoba.
Na Ukrainie nie ma woli do zakończenia konfliktu, ani w sposób pokojowy, ani też wojskowy. Nie ma takiej możliwośći.
Republiki nie zgodzą się na powrót do Ukrainy, chociażby Rosja zagroziła zamknieciem granicy. Władze ługańskie są jak najbardziej dalekie od oddawania komukolwiek swojej pozycji, a donieckie straciły by w ten sposób tak istotny mandat społeczny. Mieszkańcy chcą pokoju, zaryzykowałbym nawet stwierdzeniem, że nawet pokoju za cenę Sławiańska, Kramatorska itp. W ogromnej mierze przywiązali się już do wywalczonej państwowości, a entuzjazm dla inkorporacji przez Rosję osłabł, co zresztą potwierdził prezydent Zacharczenko mówiąc, że Donbas nie potrzebuje być częścią Federacji.
Natomiast po ponad roku wojny ludzie w Doniecku nie wyobrażają sobie jakiejkolwiek przynależności do TAKIEJ Ukrainy. Mieli by przyklasnąć projektowi powrotu do tej “banderowskiej, faszystowskiej” Ukrainy, która po nieudannej letniej ofensywie, przez zimowe miesiące robiła sobie z miast Donbasu tarcze celownicze, a jej politycy nie wyrażają się o mieszkańcach republik inaczej niż jak o terrorystach i bandytach?
Inna kwestia to powrót do całkowicie sfederalizowanej Ukrainy, ale na taką się nie zanosi, bo też pierwszy zgrzyt oznaczałby nieuchronny rozpad na co najmniej dwa państwa.
Denis Puszylin zaprzeczył swojemu udziałowi w wyborach na Ukrainie,taką wieść niosła plotka i miała ona potwierdzać rychłą aneksję Donbasu. Nie wiem jakby taki udział Puszylina  miał wyglądać od strony prawnej, ale uważam, ze było by to świetnym zagraniem politycznym, bo też w całych tych mińskich debatach tylko o to chodzi.Uczestnicząc w ukraińskich wyborach (tj.poza republikami) politycy DRL zadali by poważny cios ukraińskiej propagandzie pokazując, że chcą rozmawiać. Przebiliby się przez mur blokady informacyjnej i powiedzieli by prosto: my nie przeciwko wam, lecz przeciwko nim. Polaryzacja środowiska politycznego na Ukrainie na banderowców, oligarchów, a federacjonistów jeszcze bardziej by się uwidoczniła.
Oligarchowie…wieści niosą, że Achmetow zamierza przejąć władzę w DRL za pośrednictwem swoich ludzi. I to nic, że wieść taka się od ponad roku niesie i donieść się nie może. Nie wiem dlaczego kogoś miało by dziwić, że ludzie, którzy mieli tutaj wszystko, teraz nie mieli by chcieć zabezpieczyć swoich wpływów, bądz ich odzyskać. Zwłaszcza po tym co się nie stało: faktycznie władze nie przeprowadziły masowej konfiskaty majątków oligarchów. Na Ukrainie możni i wpływowi stworzyli sobie swoje własne państwo, ale w Donbasie wciąż mają ogromne majątki. I na pewno będą dążyć do wpływania na polityków, aby im się krzywda nie stała i to samo dzieje się wszędzie na świecie. Tylko wpływ, a władza to nie to samo- w przypadku nie powodzenia straciliby wszystko.
Gdyby, np. Gubarjew wyszedł na jakiś większy wiec i krzyknął, że ten a tamten polityk sprzedał Donbas oligarchom, gdyby krzyknąłby,aby wojsko ruszyło na Donieck to jakie było by poparcie dla takiej akcji? Uważam, że jeżeli znalazłby się jeden batalion, który rozpocząłby marsz to sytuacja mogłaby się znacznie skomplikować.
W Republice trwają niewątpliwie zatargi polityczne, syndrom demokracji. Odwołanie Purgina, sposób w jaki tego dokonano, jest jak najbardziej daleki od właściwego wzorca ,jednak “z dwojga złego” nikt go nie aresztował ostrzeliwując wcześniej samochody rakietami, jak nie przymierzając u sąsiadów. W Republice kształtuje się nowa państwowość i na pewno nie będzie ona wolna o zarysowań, jednak niewątpliwie państwowość ta będzie trwała.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>