Screen Shot 03-08-15 at 12.58 PM

Sytuacja w Donbasie ulega zaostrzeniu. Coraz częściej odgłosy walk docierają do centrum Doniecka, które nie jest tak bardzo oddalone od linii frontu. Obecnie główne walki toczą się wokół stolicy: w rejonie Krasnogorówki, Aaleksandrówki, Trudowskaja i Straomichajłówki (zachód), dawnego lotniska, Spartakusa, Jasinowatej (Północ), oraz na północnych i zachodnich obrzeżach Gorłówki. W międzyczasie ukraińskie dowództwo odtrąbiło niebywały sukces zajęcia pięciu wiosek.

“Problem” polega na tym, że wioski te były w strefie zdemilitaryzowanej, a więc nie było tam żadnych wojsk, póki nie wkroczyły tam siły ATO. Naturalnie takie oczywiste pogwałcenie zawieszenia broni, porozumień mińskich, świata zachodniego nie rusza, nie będę się zakładać, czy w sytuacji odwrotnej- gdyby tak zrobiły wojska DRL/ŁRL to w mediach również temat przeszedłby bez echa. Sceptykom polecam śledzić militarymaps, aczkolwiek kilka razy pojawiały się tam nieścisłości, to jednak bardzo dobrze można na nim zaobserwować co się dzieje na froncie. Może przedstawiciele mediów w jakiś sposób się odniosą do tego, że większość oznaczeń “ostrzał” znajduje się po powstańczej części frontu, a po drugiej mamy głównie strzałki skierowane w stronę Republik podpisane jako ruchy wojsk, albo kierowany ogień? Może wyjaśnienie głębsze niż “separatyści sami się ostrzeliwują”, albo “portal prowadzą ruskie szpiony”?
Poniżej kilka filmików jakie pojawiły się w ostatnich dniach w sieci:

 

 

 

Koncentrację wojsk ukraińskich w Pawłopolu potwierdził Aleksander Hug, przedstawiciel misji OBWE. Od czasu do czasu zdarza się im coś zaobserwować, po co gromadzą się wojska ukraińskie w strefie,która miała być zdemilitaryzowana? Zapewne rozdawać mieszkańcom słodycze Roshen, które np. w Charkowie stały się tak popularne, że ktoś w sklepie firmowym bombę podłożył.
Nie miejmy złudzeń, że powstańcy siedzą cicho i czekają , aż ich moździerze wytłuką. Zresztą mieszkając w Doniecku ciężko nie zauważyć, ze nikt nie ma zamiaru czekać spokojnie. Problem powstania polega na tym, że nie może ruszyć do ataku. Już próbowano szturmu na Piaski, Awdiejewkę, Marinkę i trzeba było się wycofać na swoje pozycje. Zwyczajnie nie ma sił do większej ofensywy, dlatego przyjęto strategię “zapraszania” przeciwnika do siebie, otaczania go i likwidowania, co sprawdziło się na obrzeżach Piotrowskiej dzielnicy, o Debalcewo nie wspominając. Atak DRL/ŁRL niesie ze sobą dwie poważne komplikację.

Pierwsza to fakt, że ofensywę trzeba prowadzić przeciwko wojskom znajdującym się na terenach zamieszkałych przez ludność rosyjską, lub posługując się słownictwem prezydenta DRL: “terenach zamieszkałych przez obywateli DRL,pozostających pod tymczasową okupacją”. I czy to specjalnie, czy nie- właśnie ci mieszkańcy stanowią żywe tarcze dla natarcia. Przykładowo: kiedy po ostrzale trolej-busa na przystanku Bosse, Zacharczenko wydał rozkaz ataku na Mauriopol, bodajże dwa dni później rakiety GRAD spadły na tereny mieszkalne w tym mieście- do dzisiaj kwestią sporną jest to kto je wystrzelił. I operacja została zawieszona, a wojska wycofały się ostatecznie poza Szirokino. W likwidacji kotła Debalcewskiego mieliśmy mieć (wg. Mozgowoja) pyrrusowe zwycięstwo, ponieważ ofiary w powstańcach miały być ogromne. Stało się tak ponieważ artyleria DRL miała związane ręce i była używana w ostateczności, również zrezygnowano z frontalnego ataku i zamknięcia kotła, aby dać możliwość wycofania się ukraińskiemu wojsku. Pomijając to, że dowództwo kijowskie zachowywało się jakby miało kompletnie gdzieś los swoich żołnierzy, to odcięte grupy w większości broniły by się uparcie, a na brak broni nie mogli narzekać. Co by się wtedy stało z wsiami i miastami tego rejonu?

Drugim problemem jest kwestia polityczna, nie chodzi nawet o krzyk mediów, gdyby DRL rozpoczęło atak, one powodu nie potrzebują, chodzi bardziej o to, ze szerokie działania powstańców mogłyby zmusić w końcu Ukrainę do rozpoczęcia wojny właściwej, której to poza “twierdzą Donbas” powstańcy póki co wygrać nie są w stanie.Dotychczasowe sukcesy biorą się stąd, że Ukraina nie prowadzi wojny, a jedynie szarpane działania i ostrzały artyleryjskie etc.
Dlaczego więc Kijów dysponując kilkukrotną przewagą nie rozpocznie ofensywy? Pomińmy rozważania na temat morale, czy uzbrojenia, nie ma nic gorszego jak lekceważenie przeciwnika. Ofensywa taka prowadzona byłaby z kilku kierunków dzięki zasobom ludzkim Ukrainy. W ten sposób powstanie siłą rzeczy musi oprzeć obronę w głównych miastach, bo terenowe linie obrony łatwo okrążyć i zamknąć. Obrona taka byłaby zacięta, a w rezultacie połowa Doniecka, Ługańska, Gorłówki etc wyglądałaby jak Ugliegorsk- czyli w gruzach. I tutaj pojawia się pytanie, czy Rosja mogłaby na to patrzeć? Ostrzały takie jak było np. w ubiegłą zimę, gdzie gineło nawet kilkunastu cywilów dziennie (czasami, głównie mniej), a regularne natarcie to nie to samo. Co Rosja zrobi pierwsze? Użyje lotnictwa i sił, które już skupione na granicy są w stanie zdziesiątkować wojska kijowskie, niechętne całkowicie do wojny z Rosją. Ukraina prowadząc frontalny atak popełniłaby samobójstwo.
Dlaczego w takim razie Rosja nie uderzy? I znów pomińmy rozważania na temat geopolitycznej reakcji. Realne byłoby jedynie maksymalne wyparcie sił ukraińskich z dawnych obwodów ługańskiego i donieckiego, ponieważ tylko one mają reprezentację polityczną, którą FR może jakoś uznać. Odessa, Zaporoże, Charków jej nie mają, a pójście w te stronę oznacza już nie “zabezpieczenie praw ludności”, a regularną wojnę i nie oszukujmy się, że Ukraina się podda w tydzień,a świat zachodni słowem nie piśnie. Wojna oznacza, że dla tzw. “ruskiego świata” ziemie pomiędzy Bugiem, a Donbasem zostają stracone na “zawsze”. Tymczasem wspieranie “fortecy Donbas” działa na korzyść i Donbasu i Rosji. To Ukraina się na nim politycznie wykrwawia, ekonomia pada z każdym miesiącem, a po uniezależnieniu się Krymu nastąpią konwulsję, to na Ukrainie rozpoczynają się walki polityczne pomiędzy niedawnymi “braćmi i siostrami z Majdanu”.

Czas zapewnia, że prędzej czy później Ukraina, albo raczej jej znaczna część będzie musiał ulec jakieś formie federalizacji i w ten sposób powstanie w Donbasie będące sprzeciwem wobec Majdanu osiągnie swoje cele.
Ryzyko leży tylko w tym, że osaczone zwierze może walczyć do końca i na oślep, a w rezultacie rząd w Kijowie może zrobić coś nieobliczalnego, po czym zachodowi ciężko będzie już roztaczać nad nim polityczny parasol.

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>