0002MQRVHFMXUGP7-C116-F4

Szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy ( taka bezpieka nadająca odznaczenia redaktorom pokroju Sakiewicza) Wasyl Hrycak poinformował, że od początku konfliktu w Donbasie zebrali dokumentację mówiącą o tym, ze po stronie donbaskiej walczyło 56 Rosjan (obywateli FR).
Informacja taka nie pojawia się pierwszy raz i delikatnie mówiąc, kontrastuje z wypowiedziami innych ukraińskich szefów resortów, generałów, czy chociażby samego prezydenta. Ci bowiem mówili o 8 tysiącach, czasem Poroszenko uznawał, że nie ma się co szczypać i jego zdaniem w Donbasie walczyło 200 tysięcy żołnierzy armii FR. Można te liczbę zestawić z tym, że w armii Noworosji służy około 40 tysięcy ludzi, ale po co?

Dobrze więc, udokumentowano obecność 56 Rosjan- kim oni są? Tego już Hrycak nie stwierdził, jedynie nadmienił, że FR oferuje skazanym amnestie w zamian za służbę w Donbasie- oczywiście, kto zdaniem Ukrainy walczy przeciwko niej? Albo zielone ludziki, albo kryminaliści. Przecież z państwem kijowskim wszystko w porządku i demokracji na świecie bronią … .

Od siebie dodam, że przez te dwa lata przez szeregi „opołczenia” przeszło nie 56 Rosjan, ale co najmniej kilkanaście tysięcy- ochotników. To, że ktoś mieszka w Rosji nie znaczy, że jest Rosjaninem. Idąc logiką SBU można stwierdzić, że skoro po stronie DRL/ŁRL walczą Polacy, Serbowie, Słowacy to w takim razie ich kraje wspierają „separatystów”. Już widzę minę Macierewicza … Jednakże kij ma dwa końce, po stronie ukraińskiej również walczą Polacy, a także Chorwaci, Czeczeńcy, a nawet Rosjanie, czego SBU już nie raportuje- czy Putin wysyła ochotników, aby wspierali Kijów? Śmiała teza.

Jak to jednak wygląda naprawdę? Czy armia rosyjska walczy w Donbasie? Od samego początku pytam o to ludzi i z rozgoryczeniem stwierdzają, że „niestety nie”. Siły zbrojne FR są tutaj wyczekiwane, jako gwarant pokoju. Ukraina twierdzi, że walczy z rosyjską agresją w Donbasie, ponieważ to jej terytorium. Jednak Krym również uważa za obszar okupowany, a słyszał ktoś, żeby kijowskie GRAD-y spadały na miasta półwyspu? Już samo to powinno dać do myślenia.

Oczywiście to, że wielu mieszkańców, w tym ja, nie widziało rosyjskiej armii w Donbasie, nie znaczy, że jej nie ma. Gdyby Putin dał rozkaz siłowego wsparcia Donbasu to nie odbywało by się to w świetle telewizyjnych reklam, a załogi czołgów nie krzyczałyby „my z Rosji!”. Wszystko zostałoby zrobione po cichu, zapewne takie siły pojawiałyby się tylko okazyjnie, w sytuacjach, kiedy takie wsparcie byłoby konieczne, jak na przykład likwidacja kotła pod Debalcewo, czy odpieranie ukraińskiej ofensywy. Natomiast bardzo wątpię, czy na terenie Donbasu stacjonowałyby większe siły- ze względu na koszty, ryzyko wykrycia i bliskość granicy- nie miałoby to sensu.

 

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>