95% międzynarodowego portu lotniczego w Doniecku jest już w rękach powstańców. Pozostało jeszcze czterech żołnierzy ukraińskich, którzy się „zamurowali i nie chcą się poddać”, cytując Zacharczeńkę.

lotniskozdobyte

Standardowo media nie są zgodne co do tego co się dzieje. Te rosyjskie i powstańcze zapraszają dziennikarzy pokazując im cały obiekt (aczkolwiek ze względu na zaminowanie obiektu nie można sobie biegać do woli) i wysyłając w świat zdjęcia z dawnych linii obronnych ukraińskiej armii, a raczej takich punktów.

 

Media ukraińskie z kolei oświadczają, że lotnisko cały czas się broni , aczkolwiek prezydent Poroszenko podziękował już za bohaterską obronę portu.

 

Co medialnie oznacza odzyskanie lotniska przez Noworosję? Oczywiście niebywały sukces powstania i klęskę rządu kijowskiego na tym odcinku. Dlatego nie spodziewajmy się, aby któraś ze stron w najbliższych dniach zmieniła zdanie.

 

Stalingrad Donbasu, takie określenie przypisuje się bitwie o port lotniczy. Moim zdaniem bardziej pasuje nawiązanie do Tobruku. Obie strony wielokrotnie znajdowały się pod huraganowym ogniem artyleryjskim i rakietowym. Jeżeli ktoś utrzymuje, że ogień był prowadzony przez tylko jedną ze stron to kłamie.

 

Ukraińskich żołnierzy nazwano szyderczo „cyborgami” co szybko podchwyciły pro-kijowskie media. Dlaczego „cyborgi”? Opinia ukraińska kreuje swoich żołnierzy tak, aby stworzyć mit niepokonanych patriotów walczących z rosyjską nawałnicą. Nie raz słyszeliśmy, że na lotnisku miał walczyć rosyjski Specnaz i odwrotnie: po drugiej stronie polski GROM i międzynarodowe firmy wojskowe. Dowodu choćby najmniejszego na poparcie którejkolwiek tezy nie ma. Obserwując doniesienia mediów ukraińskich można byłoby wywnioskować, że cały czas walczy tam jeden oddział, tymczasem „tuż po” pojawiały się informację o wysyłaniu uzupełnień i rotacji żołnierzy. Jak długo Peski pozostawało w rękach ukraińskich tak długo można było podsyłać posiłki, oczywiście nie była to operacja prosta i często kończyła się znacznymi stratami.

 

Obserwując doniesienia powstańcze można odnieść wrażenie, że lotnisko zdobywano co tydzień. Podobnie Peski i Awdiejewka miały już dawno zostać zdobyte, a przynajmniej zajęte w połowie/okrążone. Opisy rotacji żołnierzy ukraińskich i dostarczania im posiłków w trakcie zawieszenia broni, które de facto kilka dni utrzymano, pokazuje rozproszone grupki żołnierzy będące w okrążeniu.

 

Każdy prowadzi własną grę, wiadomo.

 

Bitwa o lotnisko zaczęła się na dobrą sprawę wtedy kiedy „skończyła się” wojna właściwa. Zawieszenie broni zawarte 6 września, a przestrzegane przez obie strony na zasadzie „ my tylko odpowiadamy na ogień”, utrwaliło główne areny walk: lotnisko Donieckie, tereny na północ od Ługańska, Gorłówka, kocioł Dokuczajewski, Wołnowacha, oraz Mariupol. Oczywiście, najlepiej w mediach prezentuje się port, aczkolwiek walki o Gorłówkę, czy Nikiszino niejednokrotnie były o wiele bardziej zacięte niż te wokół stolicy Noworosji.

 

Obie strony dysponują wyrzutniami rakietowymi, moździerzami i artylerią. Lotnisko jest wymarzonym celem dla takiej broni. Położone na płaskim odsłoniętym terenie, z dużą ilością zabudowań pozwalających skryć się piechocie, ale utrudniających walkę czołgom i poruszanie się pośród gruzów pojazdom i jednocześnie mające wymarzone drogi zaopatrzeniowe kompletnie jednak nienadające się do obrony. Obie strony nie prowadziły wcale jakieś finezyjnej taktyki walk. Chodził o szybkie zajęcie budynku i próbę jego utrzymania, bądź nie stracenia przy tym wszystkich ludzi. Zwyczajnie mówiąc zabudowania zostały przygotowane jeszcze za czasów sowieckich, na wypadek III wojny światowej. To system bunkrów i wzmocnionych konstrukcji skonstruowany tak, aby garstka żołnierzy mogła się w nim utrzymać jak najdłużej. Na taką garstkę żołnierzy oczywiście kierowano ostrzał pod którym szczury miałyby problemy z przeżyciem, ale od tego właśnie służą podziemia, aby można się było ukryć. Niewątpliwie zdobycie terminali wiązało się ze znacznymi stratami w ludziach i to po obu stronach, ponieważ to co zdobyli powstańcy, to Ukraińcy próbowali odbić po uprzednim zbombardowaniu, a raczej rozpętaniu piekła na ziemi. Przygotowanie stanowisk obronnych w sytuacji nieustannego ognia artyleryjskiego jest niezwykle trudne, kiedy jest się celem widocznym jak na dłoni. I z tymi problemami stykały się obie armie, więc wypadałoby konsekwentnie wykuć pojęcie jakieś „bitwy cyborgów”, brakuje tylko Schwarzeneggera.

 

Swego czasu, wojska noworosyjskie dokonały śmiałego manewru zmierzającego do okrążenia Awdiejewki i zajęcia Peski. Umożliwiłoby to odcięcie możliwości uzupełniania ukraińskich oddziałów, a także przesunęłoby linię frontu na północ co zakończyłoby ostrzały moździerzowe Doniecka i Makiejewki. Jednak względy polityczne zadecydowały o zawarciu tzw. drugiego zawieszenia broni.

 

Jeden z ukraińskich dowódców/ministrów (nie pamiętam który) wyraził w tym czasie opinię, że armia ukraińska w związku z zawieszeniem broni wcale nie potrzebuje lotniska, ponieważ jest ono kluczowe do zdobycia miasta, a strona kijowska nie potrzebuje go zajmować. Naturalnie i tak dzień później rozgorzały ponowne walki, jednak ta wypowiedz ukazuje w jakim celu ukraińskie dowództwo nieustannie podsyłało kolejnych straceńców- port stanowi klucz do zajęcia stolicy co mogłoby się równać upadkowi powstania, skutecznej kontrofensywy nie można by przeprowadzić ponieważ siły donieckie nie mogłyby ostrzeliwać własnego miasta- pytanie jednak, czy w takiej sytuacji do obrony stolicy DRL nie skierowałaby absolutnie wszystkich sił i wtedy moglibyśmy mówić o prawdziwym drugim Stalingradzie.

 

Naturalnie Donieck można zając np. od strony Makiejewki, czy zachodnich dzielni, ale ze względu na ciasną zabudowę tych terenów ukraińskie wojska po prostu nie mają takich sił, aby wysyłać żołnierzy na pewną rzeż, bo próba takiego ataku oznaczałaby masakrę.

 

Po co z kolei Noworosji dawny aeroport? Mówienie, że jest konieczny dla dostaw zaopatrzenia z Rosji w sytuacji całkowicie kontrolowanej granicy jest kpiną, tak samo niepoważna jest argumentacja, że DRL zamierza wystawić lotnictwo, które zrówna Ukrainę z ziemią. Pas startowy do inwazji na Ukrainę? Co najwyżej metaforycznie.

 

Lotnisko to klucz do centrum miasta i właśnie dlatego powstańcy MUSIELI zdobyć ten punkt na mapie, aby udaremnić ukraińską operację, oraz zrobić krok naprzód do zakończenia ukraińskich ostrzałów moździerzowych Doniecka. Mając port, nie ma się pod nosem ani wrogich czołgów, ani nieustannie pracującej artylerii, a tak się działo cały czas od połowy września.

 

Co będzie dalej? Powstańcy muszą utrzymać zdobyty teren, a jeżeli z Peski i Awdiejewki w dalszym ciągu będą spadać pociski na Donieck to również te działania muszą zostać zakończone. Z kolei dla władz ukraińskich jest to porażka o ogromnym znaczeniu prestiżowym, więc na pewno usłyszymy niedługo, że znów nadchodzi armia rosyjska- ale to inna bajka. Jeżeli Ukraina zamierza prowadzić w dalszym ciągu wojnę to musi teraz odbić stracone pozycję co oznacza atak na umacniane pozycje powstańcze i rzeż kolejnych młodych ludzi.

 

Spodziewam się, że ta bitwa wcale się nie skończyła aczkolwiek może nastąpić jej zawieszenie na jakiś czas. W Doniecku w dzień jest obecnie temperatura oscylująca wokół zera- zima jednak nie zapewniła zawieszenia broni. Pokoju tym bardziej

Wasze komentarze

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>