Dawid (1 of 1)

Wracając z skądś-tam do Doniecka zatrzymaliśmy się na blok-poście, żołnierz beznamiętnie poinformował nas, żebyśmy nie oglądali się za siebie tylko darli naprzód ile fabryka dała- pół godziny wcześniej drogę ostrzelały wojska ATO. Mógł wspomnieć, że mamy skręcić w lewo … .
Droga wyglądała jak sito, na każdym kroku wyrwane fragmenty w asfalcie, kiedy rakieta (GRAD) uderza w podłoże to uszkadza je tylko siła uderzenia, toteż wygląda to jakby ktoś zamierzał zrobić jakąś naprawę nawierzchni…siła rakiety idzie około metra wyżej i nie jest rzeczą przyjemną. Mijamy kilka zabudowań rozerwanych na strzępy, co trwalsze elementy konstrukcji zostały, a reszta jest … wszędzie.
140 km/h po zrujnowanej drodze, żal zmarnować okazję; wystawiam kamerę za okno- przyda się. Po kilkunastu sekundach rozlega się pierwszy strzał z karabinu. Kierowca przyspiesza, taki dzwięk nie zachęca do innej refleksji. Na tylnych siedzeniach dwóch spanikowanych dziennikarzy z Moskwy, chyba nie przypuszczali, że na wojnie ktoś do kogoś strzela. Krzyczę, żeby się schowali, jedziemy dalej- drugi strzał, jeszcze trochę, troszeczkę i będzie po wszystkim– stary dobry kałasznikow nie ma globalnego zasięgu, a pędzący samochód nie jest łatwym celem.
Zbliżamy się do wiaduktu, betonowe bloki zwężają drogę, wybiegają mężczyzni z karabinami krzycząc, abyśmy się zatrzymali. Stalowa linka rozpięta w poprzek drogi jest skuteczniejsza w przekazie.
Kiedy się zatrzymujemy, następuje chwila zwątpienia po obu stronach- oni nie mają mundurów, może to powstańcy, a może ato-wcy; mają za to karabiny w nas wycelowane, ale my mamy kamerę. Nikt nie atakuje placówki cywilnym samochodem uzbrojonym w maleńką kamerę. Mam nadzieją, że to wiedzą. My krzyczymy po rosyjsku, oni też. My sie cieszymy z ich rosyjskiego,oni z naszego, nawet akcentu nie zauważając.
Szybkie tłumaczenie, że jesteśmy korespondentami i 3 minuty temu tutaj nas pokierowali z blok-postu. Szybkie tłumaczenie, że dopiero co był silny ostrzał, a my chyba nienormalni jesteśmy. Po co pozycje filmowaliśmy? Zaczyna ich zastanawiać,
– ja filmowałem,a skąd miałem wiedzieć, że to linia frontu?
Chłopaki zaczynają się uspokajać, nie celują w nas, nie jesteśmy w charakterze jeńców ( czyli nie siedzimy przyblokowani pod ścianą), w naszą stronę ktoś idzie z kierunku skąd przyjechaliśmy. Dowódca.
Ciekawa wiązanka przekleństw na powitanie. Dokumenty, skąd, po co, kto? Teren zamknięty, działania wojenne, kilkaset metrów dalej siły ATO. W skrócie wyłapane spomiędzy wyzwisk. Wyjaśnienie: pokazał w ten sposób, że to on rządzi, on ma broń i od niego zależy teraz wszystko. Jest to kompletna bzdura, o czym i on wie i ja, ale taką gre się podejmuje. Zawsze może się trafić jakiś choleryk.
Dopiero przeglądając paszporty zauważa, że nie jestem ani z Rosji, ani z Ukrainy.
a po coś ty tutaj z Polski przyjechał, żeby filmy robić?!; pytanie nie jest retoryczne, faktycznie jest zainteresowany, więc składam szybkie wyjaśnienie tonem nieco wyższym niż on; teraz ja mówię, może ostatnie zdanie, więc mi wolno- taka kultura na froncie.
Wyjaśnienie.Cisza, konsternacja, zakłopotanie.
– a czemu u ciebie jest ubranie wojskowe?; już nie ma wykrzyknika.
Wyjaśnienie. Ciszę można jednak jeszcze bardziej pogłębić.
Sprawdza dokumenty rosyjskich dziennikarzy pytając o to, gdzie mają pozwolenia na pracę dziennikarską(akredytacje), nie mają. Wjechać na placówkę wbrew zakazowi i to z kamerą to jedno, ale wjechać bez dokumentów to już inna historia. Wtrącam się, żeby zadzwonili do batalionu w którym byliśmy.
– z Tobą już nie rozmawiam. -odpiera dowódca z całkowitą obojętnością, ale skoro już się przypomniałem to zmienia całkowicie ton i stanowczo, agresywnie pyta Rosjan, czy mnie znają.
-my go nie znamy, ja mogę wziąć odpowiedzialność za siebie, mojego operatora i kierowcę, jego nie znam.
Błąd człowieku, błąd- zle zrozumiałeś pytanie, pobyłbyś z nimi pół dnia i wiedziałbyś, że tak się nie robi. Czego jednak oczekiwać od człowieka, który przyjechał na wojnę martwiąc się o swoją fryzurę i to, żeby się pokazać w kamizelce kuloodpornej przed kamerą? Jego próba odcięcia się od kogoś kto jest na tej wojnie od 8 miesięcy i to z własnej woli nie jest najlepiej widziana przez jego własnego operatora, przez żołnierzy z placówki tym bardziej. Dowódca przeżuwa słowa i wybucha:
– a po coś ty tu suko przyjechał, co? Ja też z Moskwy, żonę mam spod Gorłówki, wiem o co walczę? A ty? Kiedy wyjeżdzasz? (pada odpowiedz:jutro) Więc suko przyjezdzasz sobie na dwa dni pobawić się w wojenkura i taki z ciebie bohater?! Jeszcze sobie porozmawiamy, oj porozmawiamy.
Z “oddali” słychać strzały, więc zabierają nas w bezpieczniejsze miejsce. Po drodze już mniej oficjalne rozmowy.
– dwa razy ostrzegawczo strzelaliśmy, a wy dalej naprzód.
– jak ktoś domnie strzela to się nie zatrzymuję zapytać, czy to nie pomyłka
– fakt,widziałem kamerę- z kamerą nas chyba nikt nie atakowałby; śmieje się człowiek z karabinem snajperskim.
Dziękuję za to, że nie strzelał, dodając, że zepsułoby nam to humor.
Ich dowódca będzie jeszcze mówił nam, że jest wojna, ich ostrzeliwują, a my jak na wycieczkę. Nie ma sensu nie przytakiwać,czwórka dziennikarzy z trzech krajów, ani nie chcą, ani nie mogą nam nic zrobić. Decyzja o zatrzymaniu to nie ten szczebel.
– Polak, jak masz na imię?
– Dawid
– gdzie masz broń? W plecaku?
– nie mam broni
-przecież masz zgodę na przebywanie na froncie?
– ale broni nie dali
– Ty powinieneś mieć granaty, pistolet i z nami biegać; dodaje lekko się śmiejąc
– nie ma sprawy, potrzebujecie fotografa?; też się śmieję
Wtrąca się “kolega” z Moskwy:
– nam dziennikarzom nie wolno mieć broni, bo to zle wygląda.
Gdyby był na placówce konkurs na najgłupszy tekst w najnieodpowiedniejszym momencie to by go wygrał. Zdecydowanie. O czym zaraz go, co po niektórzy poinformują.
Przyjeżdza dowódca. No ten już ma jakąś realną władzę, za filmowanie bez uprawnień 15 dni aresztu- na dzieńdobry. Tylko, że ja uprawnienia mam, tylko ja. Sprawozdanie kto my, skąd i dlaczego. Znowu “wojenkur” zabiera głos i znowu się dowiaduje, że nikt go o zdanie nie pytał. Zainteresowanie wzbudza mój ubiór, ale krótkie wyjasnienia rozwiewają wątpliwości. Mamy usunąć to co filmowaliśmy, jak by nie było nagranie rewelacyjnie pokazało całą trasę, wraz z reakcja na placówce obronnej- obejrzeliśmy wcześniej z powstańcami.

Natomiast goście z telewizji próbują protestować, że nie mają czego usunąć, bo nic nie nagrywali- tak to jest, kiedy się prostych poleceń nie rozumie.
Pożegnania z żołnierzami, atmosfera już i tak dawno przestała być nerwowa. Nie ma się co im dziwić, świeżo po ostrzale, bardzo blisko przeciwnika, na zachodzie walki w Marince- wszystko dookoła może oznaczać zagrożenie.
A ja zauważam po drodze, że przez cały czas się martwiłem o kamerę i zapisany na karcie pamięci materiał. Takie nawyki bywają bardzo niezdrowe

Wasze komentarze

  1. michał! albo jesteś bardzo głupi – albo sdam jesteś opłacalny przez kogoś, więc nie pisz wiecej bzdur!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>